Łyczakowska 55/5

Wokół pełno liści opadłych z wysokich drzew, dzień jest krótszy, psy swobodnie biegają nie płosząc kaczek zajętych bitwą o właśnie rzucone okruszki z bułki. Nad stawem Hrabiny
spotkanie właścicieli czworonogów Geni Spokojnej, Wani Myśliciela z wybierającym
się na kresowe groby Hidkiem odbywa się w samo południe ostatniego czwartku
października. Mimo jesiennej pory w to południe  jest słonecznie, przy
temperaturze ponad 100 C wieje lekki wietrzyk .                                                                            Nie zapomnij odwiedzić pola nr 71 cmentarza Żelaznej Kompanii z 230 spoczywającymi
Powstańcami z 1963/64 pod pomnikiem ozdobionym herbem Rzeczpospolitej Trojga Narodów(na jednej tarczy-Polski, Litwy i Rusi)1)– przypomniał Wania.
Będę chodził razem z Kaziem, czasu może być niewiele ale postaram się postawić
znicze na ważniejszych grobach- zapewnił Hidek.

W piątek wczesnym rankiem Hidek z Kaziem i grupą innych osób „marszrutką”z Przemyśla docierają na Łyczaków we Lwowie. W południe przy słonecznej ale niezbyt chłodnej ale wietrznej pogodzie wchodzą z ulicy św. Piotra u wylotu ulicy Piekarskiej główną bramą na cmentarz Łyczakowski i w kasie obok wejścia wykupują bilety upoważniajace do zwiedzania oraz dodatkowe pozwalające na fotagrowanie. Przeciskają się przez kilkudziesięcioosobowe, zorganizowane grupy ludzi z przewodnikami, wsłuchujących  się w płynące z ust pilotów objaśnienia w języku polskim rzadziej ukraińskim. Podążając dalej środkową alejką widzą ze prawie wszyscy ludzie idą z kwiatami lub zniczami, oni oczywiście też torbę i plecak mają obficie zaopatrzone ozdobami, idą kierując się w pierwszej kolejności na Cmentarza Orląt. Po minięciu gęstych tłumów ludzi przemieszczających się w różnych kierunkach docierają do pierwszych schodów obok katakumb i zatrzymujemy się przy  pierwszym nagrobku.                                                            Spoczywa tutaj 2859 poległych w polsko-ukraińskich walkach o Lwów –rozpoczął Kaziu-nie tylko Polaków ale też trzech amerykańskich lotników i 17 piechurów francuskich. Hidek, zrobię ci fotkę na tle ich pomników. Ładniej tutaj niż za moich czasów, widać ze odnowiono cały cmentarz tylko brak do kompletu dwóch lwów i łuku triumfalnego.

Hidek dopytuję się Kazia- Antonina Miechońska2)kim była dla ciebie ? Była moją Babcią- odpowiada Kaziu składając kwiaty i
zapalając znicze na nagrobku-miała wtedy 53 lata, tutaj też pochowany z dwoma synami jest Jan mój Dziadek miał lat 72. Poszukują wspólnie z Kaziem nagrobka stryja. Dopiero korzystając z pomocy Pana opiekującego się cmentarzem a posiadającego plan wszystkich grobów odnajdują  nagrobek Józefa Lem3), który był synem siostry Babci.                                                                                                                                                                Po opuszczeniu Cmentarza Orląt przechodzą przeciskając się przez zwiedzających jeszcze innymi alejkami cmentarza.  Wywołujący  niezwykłe wrażenie sprawia widok na wyniosłym wzgórzu   kwatery Żelaznej Kompanii gdzie każdy z czarnych żelaznych krzyży z tabliczką zawierającą nazwisko Powstańca otoczony jest zniczami i świeżymi kwiatami. Na dwu tablicach pod pomnikiem z herbem Rzeczpospolitej Trojga Narodów  znajdują się napisy:                                                                                                                                                        – Z prochów naszych powstaną mściciele. — Ostatni członkowie Rządu Narodowego straceni 5 sierpnia 1864 w Warszawie. — Pamięci tych, którzy niosąc swobodę ludowi ukraińskiemu, padli swych idealnych dążeń ofiarą 10. maja (28 kwietnia) 1861r. w Sołowijówce. — Polegli i straceni w r.1863/4. – Zginęli pod Dubiczami 13 maja 1863 r. — Rozstrzelani w Wilnie w r. 1863. — Powieszeni w Wilnie w r. 1863. — Powieszeni w Mińsku litewskim w r. 1863. — Rozstrzelani w Mohilewie 6 czerwca 1863 r. —Polegli.                                                                                                                                       Zwiedzają jeszcze inne zachowane nagrobki znajomych z historii i po około dwóch godzinach opuszczają cmentarz i udają się na ulicę Łyczakowską.                             Podchodzą pod Kazia tamtą kamienicę przy ulicy ŁYCZAKOWSKIEJ 554). W tej kamienicy w 1932 roku Kaziu urodził się i mieszkał z rodzicami do 1946 roku.                   Zajmowaliśmy  trzypokojowe mieszkanie z prawej strony na pierwszym piętrze, tak pamiętam- wyjaśniał Kaziu- na każdym piętrze były dwa mieszkania i w oficynie było jedno mieszkanie. Tam gdzie mieszkała rodzina Herbert pod numerem pięć to pewno było na drugim piętrze nad nami-dodaje. Na ścianie obok bramy znajduje się wmurowana tablica- zauważył Hidek- Kaziu z niej wynika ze mieszkał tutaj z wami do 1933 roku Zbigniew Herbert.                                                                                                                                 To jest kamera- Hidek zza swoich pleców usłyszał męski głos.
Oczywiście –rzekł odwracając głowę w stronę pytającego. Zobaczył szczupłego
mężczyznę słusznego wzrostu z zainteresowaniem przyglądającego się małej
cyfrowej kamerze skierowanej akurat na postać Kazia stojącego pod tablicą
umieszczoną obok bramy kamienicy przy Łyczakowskiej 55.                                                   Jaki to typ, kto jest producentem, gdzie można kupić, ile kosztuje ?-dopytywał dalej stojący z tyłu mężczyzna. Hidek musiał przerwać przygotowania do filmowania aby zaspokoić ciekawość mężczyzny, który z uwagą zaczął oglądać kamerę sprawiając takie wrażenie ze będzie usiłował przejąć ją z rąk operatora. Zdenerwowany przedłużającym się nagabywaniem przez nieznajomego Kaziu zachrypnientym głosem z chorej krtani  zagadał ostro chodź ze śpiewnym lwowskim akcentem:

Co ty bajtlować batiara i brać na bas ? Taż dęba dać , a handryczyć i hukać nie zaliwać- przemowa Kazia wyrażnie speszyła „Pitolka”, który nagle zaniemówił i odszedł, mowa poskutkowała. W ten sposób Hidek z trudem pozbył się wręcz nachalnego miłośnika kamerownia i spróbował wykonać jeszcze kilka ujęć fotograficznych.

                   Po tej nieciekawej przygodzie udają się razem w dół ulicy Łyczkowskiej w drogę powrotną, nagle obok nr 53 Kaziu zauważył- tutaj była szkoła podstawowa  świętego Antoniego, w której zacząłem naukę w wieku  sześciu lat  w 1938 roku, jeszcze wtedy chodził do niej uczeń Zbigniew Herbert rozpoczynający naukę w latach 1931/32 był już w wyższej końcowej klasie. Byłem wtedy jeszcze „szczylem” i nie pamiętam jego postaci.                                                                                                                                                 Były już godziny późno popołudniowe, czas nas gonił, szybko wykonaliśmy jeszcze kilka fotografii, między innymi aktualnej tablicy na wejściu do budynku szkoły. Wieczorem w domu Hidek usiłował odtworzyć nagrywane w tym dniu do pamięci  kamery i aparatu fotograficznego materiały. Kaziu część fotografii z Łyczakowskiej jest zepsuta- stwierdził Hidek. W moim aparacie podobnie- odpowiedział Kaziu ze zdziwieniem- coś mi się widzi, ze to robota Pitolka…

1-… Nowy impuls w tej działalności nadał ojciec późniejszego wielkiego
pisarza Józefa Conrada – poeta i działacz narodowy Apollo Korzeniowski,
przybyły z dalekiego Żytomierza. Wszedł do ścisłego kierownictwa ruchu, szybko
przekonał współbraci o potrzebie objęcia działalnością narodową nie tylko ziem
Królestwa Polskiego, ale także obszarów zabranych: Litwy, Białorusi i Ukrainy.
To właśnie Korzeniowski wytyczył ideę zbratania Polaków z Litwinami i Rusinami
pod zaborami… /”Horodelska tradycja” pióra prof. Franciszka Ziejki, rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego/.                                                                                                                                                                                       Jak powstała Rzeczpospolita Trzech Narodów „Przy lackim orle, przy koniu Kiejstuta Archanioł Rusi na proporcach błysł”.                                                               Seweryna Duchińska
2- Do
głosu zaczęły dochodzić najgorsze instynkty i prawa dżungli, kopiąc między
pobratymczymi narodami przepaść łez i nienawiści. …Szczególny wstrząs wśród
Polaków wywołała tragedia rodziny Miechońskich zamordowanej przy… przez patrol
ukraiński. Kilka miesięcy później po ekshumacji rodzinę tę pochowano w
specjalnej kwaterze nr 11, grób 57, na cmentarzu Obrońców Lwowa. ….Zabito ich
wskutek denuncjacji…(Cmentarz Obrońców Lwowa str.25 S. Nicieja) 3-tamże
 4-Rodzina Herbertów, prawdopodobnie pochodzenia angielskiego, przybyła do Galicji
z Wiednia. Ojciec poety, Bolesław (po matce półkrwi Ormianin, legionista
i obrońca Lwowa, z wykształcenia był prawnikiem, pracował jako dyrektor banku. Matka, Maria, pochodziła z rodziny Kaniaków. Rodzina Herbertów mieszkała przy ulicy Łyczakowskiej 55/5 we Lwowie/pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Herbert/. Zbigniew
Herbert ur. 29 października 1924 we Lwowie… 
 Nieopodal kamienicy, w której mieszkali Opałkowie, znajdowały się domy wybitnych lwowian… chodziłem do jednej klasy i przyjaźniłem się (razem służyliśmy do mszy św. w kościele ss. Franciszkanek), ze Zbigniewem Herbertem. On był po prostu jednym z nas młodych lwowiaków. Dopiero po wojnie rozwinęła się jego kariera literacka. Dzisiaj powszechnie uważany jest za jednego z  największych poetów polskich
XX wieku /Tam był nasz dom- Lwowiak z dziada pradziada- Z. Waszczak/.
jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden                                                                                                     ….                                                      on będzie Miasto /Zbigniew Herbert-Raport z oblężonego Miasta/.

.

Informacje o kronikarz100i

Zostałem "wkręcony" w pisanie publikacji, której nadałem tutuł "PODKARPACIE Dozorowania technicznego Sto lat". W tym miejscu odnotuję przygody trwające od 2008r. a związane z wyszukiwaniem zródeł jak się okazało istniejących w czasie przynajmnie trzech wieków na przełomie tysiącleci.Mam jako czytelnik sposób na rozpoczynanie czytania książek w takie kolejności:1. zapoznając się z tytułem, 2.przeglądając skrupulatnie bibliografię, 3.przeglądając spis treści, 4.czytając wybrane fragment 5.czasem czytam "strona po stronie". Powyższy sposób stanowi klucz przy tworzeniu tego blogu. Minęło kilka lat, liczba 100 znów aktualna...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gawędy, Spotkania, suplement i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Łyczakowska 55/5

  1. Edward Sobkowicz pisze:

    Skojarzenie mało znanych faktów wprost niezwykłe !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s