Euronuda

W niedzielne południe tego czerwcowego dnia spacer odbywamy w kierunku zapory podłączanej do właśnie uruchomionej elektrowni wodnej i rozbudowanego stadionu przy największej rzece naszej wioski.

600 kW

Jesteśmy prawie oślepieni od rana wychodzącym słońcem, które chwilami tylko przesłaniane jest chmurami i spadkiem  temperatury do około 270C. W powietrzu czuć częściowe ochłodzenie, jeszcze przedwczoraj i tydzień temu temperatury dochodziły do 38 C. Wśród drzew i krzaków z rzadka pokaże się pracowity kos lub rudo czarna wiewiórka. Rowerową wycieczkę odbywamy chodnikiem wzdłuż ulicy czteropasmowej razem z naszymi czworonogami tym razem w kagańcach i na smyczy jesteśmy wspólnie obok siebie. Genia Spokojna, Wania Myśliciel i Bezrobotny Hidekuti przechodzą z rowerami wolnym krokiem natomiast ich mniejsi przyjaciele Wryty, Alba oraz Wegi- rozglądając się na boki zmęczeni wielodniowymi upałami leniwie człapią nawet nie naprężając  smyczy całkowicie pogodzeni z kierunkiem podawanym przez poruszających się cyklistów.           Od dnia 8 czerwca a i wcześniej trwa jakieś masowe przystrajanie samochodów mini flagami i szalikami o barwach narodowych- dziwi się Wania- nawet na niektórych domach też powiewają sztandary.

To piłkarskie święto- tłumaczy Hidekuti- przyjechali niby najlepsi kopacze z całej Europy aby sobie pograć. Madziarów nie ma więc trudno mówić ze są wszyscy najlepsi. Do dzisiaj można podzielić grające drużyny na preferujące styl chodzony, biegowy i chodzono-biegowy albo odwrotnie. Nasza drużyna i kilka innych znalazły się w grupie, która udowodniła ze styl chodzony na tej imprezie nie wygrywa. Jest to o tyle optymistyczne ze taki styl pomaga przeżyć dłużej w dobrym zdrowiu a ponadto nie męczy. Widzowie też mają frajdą mogąc porównać kontrast w stylu grających drużyn.

Impreza zbliża się do końca- zauważyła Genia- grają już tylko drużyny w stylu biegowym, jest to po prostu nudne. Wolę inne rozrywki typu paralotnia albo masowe biegi organizowane z różnych okazji. W niedzielę na Bulwarach wystartuje IV Rzeszowski Bieg Ojców. Podczas festynu rodzinnego będą też Wikingowie, wypiekanie chleba w dwutonowym piecu, cyrk i wybory miss psiego ogona Główny punkt programu – Bieg Ojców na dystansie 1500 metrów startuje o godz. 18. Zapisy trwają na miejscu przez cały czas trwania imprezy. – W ubiegłym roku biegło ponad stu ojców. Pierwszych 50 dostanie koszulki Więcej… . http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,11999475,Niedziela_na_Bulwarach__Ojcowie_do_biegu_gotowi_.html#ixzz1yhAupUN6

Tropię dalej sposoby na długie życie – nawiązuje Wania- znajduję poniższą receptę

Zbigniew Larendowicz ma 96 lat i wigor młodego człowieka. Cudem uniknął śmierci w Katyniu. Od ponad 30 lat pracuje jako wolontariusz w bibliotece klasztoru ojców Bernardynóww Leżajsku.. Jego życiowe kredo – nie rozpamiętywać przeszłości, myśleć o tym, co trzeba zrobić jutro.W gimnazjum młody Zbigniew myślał o wstąpieniu do seminarium duchownego. Zmienił plany, gdy po szkole poszedł do podchorążówki. W 1937 roku zdał egzamin oficerski. Kampanię wrześniową zakończył pod Tarnopolem. – Dostaliśmy rozkaz: wojska radzieckie pozdrawiać. I jak się pokazali Rosjanie, nie strzelaliśmy. Staliśmy się jeńcami. Przyjechało NKWD, zebrali nas na placu, wystąpił ich oficer i mówi, że Warszawa walczy i jak ktoś chce, to może jechać na pomoc, pociąg stoi na stacji. Nikt nie został na placu. Zapakowali 5 tysięcy ludzi do bydlęcych wagonów. Nas, oficerów, wsadzili do dwóch osobowych. Ale zamiast na zachód pociąg pojechał na wschód. Wyskoczyłem razem z kolegą, udało się. Po latach, tu w bibliotece, natrafiłem na książkę z listą katyńską. Znalazłem tam nazwisko swojego dowódcy, razem z nim jechałem pociągiem – wspomina. . Na emeryturę przeszedłem w 1978 r. Mieszkałem wtedy w Krakowie, ale przyjeżdżałem do Leżajska do mamy. Któregoś razu spotkałem gwardiana klasztoru ojca Misztala. Zaproponował: – To może przyszedłby pan do nas popracować? Potrzebujemy do pomocy kogoś takiego jak pan – wspomina. Jak zacząłem pracę w bibliotece, książki leżały na kupie. Najpierw pastwili się nad nimi Niemcy, a potem komuniści. Proszę popatrzeć: ta książka ma 500 lat. To jest stary mszał. Kartki są wydarte, zniszczone. To zrobili Niemcy – mówi z goryczą. Pokazuje szafę z kartami katalogowymi. – Sam wszystkie wypisałem na maszynie. Ponad 50 tysięcy kart. Są dwa katalogi – jeden według tytułów, drugi według autorów. A co sprawiło mu satysfakcję w ostatnich latach? Książki, które udało mu się napisać i wydać. W pierwszej, pt. „Kult Matki Bożej Pocieszenia w bazylice o.o. Bernardynów w Leżajsku”, ocalił od zapomnienia pieśni maryjne śpiewane w okolicy. – Każdego dnia staram się coś robić. Przychodzę do biblioteki, a gdy nie mogę przyjść, to piszę w domu. Prowadzę kronikę rodzinną – mówi. Więcej… http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,11996294,Recepta_na_dlugowiecznosc__Trzeba_miec_cel__trzeba.html#ixzz1yh0 aEAGK

Informacje o kronikarz100i

Zostałem "wkręcony" w pisanie publikacji, której nadałem tutuł "PODKARPACIE Dozorowania technicznego Sto lat". W tym miejscu odnotuję przygody trwające od 2008r. a związane z wyszukiwaniem zródeł jak się okazało istniejących w czasie przynajmnie trzech wieków na przełomie tysiącleci.Mam jako czytelnik sposób na rozpoczynanie czytania książek w takie kolejności:1. zapoznając się z tytułem, 2.przeglądając skrupulatnie bibliografię, 3.przeglądając spis treści, 4.czytając wybrane fragment 5.czasem czytam "strona po stronie". Powyższy sposób stanowi klucz przy tworzeniu tego blogu. Minęło kilka lat, liczba 100 znów aktualna...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gawędy, Spotkania i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Euronuda

  1. Dociek pisze:

    Zgadzam się z tym ze na tym Euro było nudno między innymi za przyczyną naszych niby reprezentacyjnych kopaczo-chodzący zawodników. Kibice próbowali ratować żałosną sytuację poziomu tej naszej „ekstra-eksportowej” piłki pokrzykując i podśpiewując na różnych meczach zagranicznych drużyn „Polska, biało-czerwoni”. Ktoś zauważył ze zagraniczni kibice biorą nas za głupków nie wiedzących o co chodzi w futbolu. Na dodatek wszystkiego rządzący państwową kasą nie obciążają tzw. „Organizatora” kosztami płac ludzi obsługujących zagranicznych gości zaproszonych przez związek mieniący się sprawcą całej tej uroczystości nie mówiąc o wydatkach na budowy stadionów, dróg i całej infrastruktury związanej z imprezą. Śmiech to zdrowie mówi ustami swojej rzeczniczki „złotousty”. Kto powie śmierć frajerom?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s