Akurat

Zielone drzewa i gromada kaczek w parku Hrabiny  przywitały nasze piesko-ludzkie  towarzystwo w pierwszy dzień października. Can Picafort (Silne Uderzenie) jest mieściną godną przyjąć nawet niby Buddę- przemówił Myśliciel. Ulegliśmy namowom– wyjaśniał Wania- znanych podróżników i po wielu latach wypraw samochodowych do krajów ościennych fundnęliśmy sobie lot na hiszpańską wyspę na zachodzie Morza Śródziemnego, kraju podobno w kryzysie. Radośnie w pierwszy niedzielny wieczór pobytu na wyspie udaliśmy się na plażę. Zmierzch rozpoczynał się tutaj już około dwudziestej. Ze zdziwieniem ujrzeliśmy grupę trzech osób wznoszącą jakąś budowlę z piasku. O poranku następnego dnia zobaczyliśmy w tym miejscu zbudowaną z piasku figurę trzy metrowej wysokości przypominającą tybetańskiego Buddę z pochodniami palącymi się czerwonym ogniem w piaskowych wzgórkach  z obu jej stron. Budda twarzą zwrócony był w stronę pobliskich sklepów i barów jak gdyby podkreślając spełnienie jednego lub kilku z dwunastu czynów. Być może radości z przyjemności dostatku i towarzystwa przyjaciół.

Był to ostatni wrześniowy poniedziałek niezwykle upalny, niebo bezchmurne, temperatura około 280C. W naszym trzygwiazdkowym hotelu śniadanie przy szwedzkim stole serwane wzdłuż jednej ze ścian oraz wspomagane dwoma kucharzami w prostokątnym kokpicie na środku sali smażącymi ryby, wieprzowinę i wołowinę oraz sadzone jajka dawało poczucie różnorodności i obfitości w wyborze potraw. Szczególnie smaczny był smażony leszcz polewany aromatycznym, zielonym ziołowym sosem. Białe i czerwone arbuzy, mini jabłka i banany, kiwi i pomarańcze uzupełniały ten raj dla podniebienia- tak rozpoczęła swa relację Genia po powrocie z wyprawy na Baleary. Kulinarne opowieści przerwał Wania – Pogoda w czwartkowy dzień odmieniła się całkowicie.

Wyjazd do Valldemossy odbywaliśmy w strugach deszczu przy temperaturze około dwudziestu stopni i przejmującym wietrze. Taka okropna pogoda nawet gorsza -jak uzupełniła Magda-  spotkała prawdopodobnie Chopina 15 grudnia 1838 roku kiedy wraz z George Sand i jej dziećmi zamieszkali w celach opuszczonego
Real Cartuja de Valldemossa (Królewskiego Klasztoru Kartuzów).
Prymitywne umeblowanie celi nr 4, z którego do dziś zachowało się gotyckie krzesło przyniesione im przez zakrystianina, dopełniało złej jakości pianino majorkańskie. Na instrumencie tym kompozytor, podczas pobytu w klasztorze, skomponował jedno z najsławniejszych swoich dzieł. Zamówiony w Paryżu fortepian firmy Pleyel dotarł do niego dopiero trzy tygodnie przed wyjazdem z Majorki.Ten stan pogłębiał jeszcze brak wiadomości z Polski, obawa o bliskich i tęsknota za krajem, tym bardziej, że był to okres wigilii. Do tego dochodziła niechęć mieszkańców Majorki do romantycznej, lecz niepraktykującej pary kochanków zamieszkujących klasztor. Ludność Majorki ze szczególną wrogością traktowała Chopina, obawiając się jego choroby jak dżumy. Sand całą swą zółć przelała na karty książki pt. „Zima na Majorce”, w której tubylców określa mianem „barbarzyńców i małp”, a którą to tubylcy do dziś dnia z radością sprzedają turystom. Ponura i sroga atmosfera opuszczonego klasztoru wpłynęła na jego głęboko romantyczną duszę: wszystko to znalazło swój wyraz w jego kompozycjach. Nasilająca się choroba Chopina, a także depresyjny stan ducha kompozytora, zadecydowały o przyspieszeniu wyjazdu z klasztoru. 11 lutego 1839 roku Chopin i George Sand z dziećmi opuścili Valldemossę. Dzisiaj miasto czerpie olbrzymie korzyści z przyjazdu turystów z całego świata odwiedzających miejsce pobytu wielkiego kompozytora. W tym miejscu szczególnie zabawną jest informacja przewodnika grupy rosyjskojęzycznej podkreślająca ze kompozytor był poddanym carskim. Jest okazja przypomnieć- wtrącił Bezrobotny odchodzący do domy ze swoim psem Wrytym – ze też chichotem historii jest zanikniecie buddyzmu w Indiach tysiąc lat temu (choć niedawno doszło do jego odrodzenia się w tym kraju). Rozprzestrzenił się natomiast między innym do Tybetu.

Informacje o kronikarz100i

Zostałem "wkręcony" w pisanie publikacji, której nadałem tutuł "PODKARPACIE Dozorowania technicznego Sto lat". W tym miejscu odnotuję przygody trwające od 2008r. a związane z wyszukiwaniem zródeł jak się okazało istniejących w czasie przynajmnie trzech wieków na przełomie tysiącleci.Mam jako czytelnik sposób na rozpoczynanie czytania książek w takie kolejności:1. zapoznając się z tytułem, 2.przeglądając skrupulatnie bibliografię, 3.przeglądając spis treści, 4.czytając wybrane fragment 5.czasem czytam "strona po stronie". Powyższy sposób stanowi klucz przy tworzeniu tego blogu. Minęło kilka lat, liczba 100 znów aktualna...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gawędy, Spotkania i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Akurat

  1. Turystx pisze:

    Dnia 21 września 1998 r. królowa Hiszpanii Zofia i żona prezydenta RP Jolanta Kwaśniewska odsłoniły popiersie Fryderyka Chopina dłuta Zofii Wolskiej, upamiętniające pobyt kompozytora w Valldemossie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s