Ganhdi

Wiara

 

2016-03-09 Środa Franciszki Katarzyny Dominika

W dzisiejsze rozchmurzone południe w parku Hrabiny panuje gwar gawronów i wron , ludzi nie ma, ptaki obsiadły stuletnie i starsze drzewa, temperatur około 4,5 0 C, ciśnienie barometryczne 989 hPa, wilgotność 71%, wiatr wiejący z prędkością 15 km/h z kierunku wschodniego, nasze towarzystwo psiarzy podąża drogą w stronę zagajmika nad Mikośką.

Wczoraj jechałam tą gładką asfaltową drogą- Genia wspomina- wracałam od Hide, dał mi kilka fragmentów ze starych gazet. Jeden z nich dla Kolegi Ryszarda. Wania poczytaj w domu.

 

W niedzielę 26 sierpnia 1900 r. z inicjatywy Jana hr. Potockiego , właściciela zakładu zdrojowego w Rymanowie , odbyła się na pięknym i obszernym torze wyścigowym w Rymanowie przeglądowa wystawa , przeważnie koni włościańskich. Zgłosiło się 60 wystawców z 180 okazami. Piękne okazy odznaczone nagrodami po 40, 30 i 20 koron ; reszcie rozdano 10 po 10 koron. Dyplomy honorowe otrzymali: p.A.Ostaszewska za 7-letniego pełnej krwi araba, chowu W. hr. Dzieduszyckiego; stado Grabownica za 2,letnią klacz i pełnej krwi araba. Listy pochwalne: p. M. Gołaszewska za 5-letniego ogiera, p. Józef hr. Potocki za 3 klacze gniade. – Premiowane okazy prezentowano przed trybunami, które były przepełnione okolicznym obywatelstwem, i parterem zajętym przez wielki zastęp włościan z całej okolicy ziemi sanockiej. Wielkie zainteresowanie budziły wyścigi włościańskie, ułożone przez inicjatora wystawy. Do startu stanęło 20 włościan w strojach krakowskich, meta 2000 metrów; nagrody wynosiły 60, 40 i 20 koron. Zaaranżowano także i bieg myśliwski, w którym brali udział panowie i panie; Z Pań; hr. Romerowa, hr. Potocka, Wiktorowa Jachimska; z panów: hr. Romer, Władysław Wiktor z Synami, Andrzej   hr. Potocki,i St. Sławika. Bieg ten prowadził hr. Józef Potocki. Po wyścigach odbyło się korso ekwipaży, potem powrót doz zakładu i zwiedzanie zdroju kąpielowego , wieczorem wielki bal- Przeglądowa Wystawa przeważnie koni włościan, ze względów ekonomicznych podnosi i zachęca włościan do starannego chowu koni. Zapewniają, że inicjator wystawy p. J. hr Potocki , czyni starania aby wystawa rok rocznie mogła się odbywać; ostatnia odbyła się w 1897 r. Sporządzanie z Ojcem tych notatek dla znajomego redaktora z lwowskiej gazety było naszym pożegnaniem ze Zdrojem na ponad dziesięć lat.

Dziesięć przykazań Gandhiego /listopad 1931 r./

Gandhi ogłosił niedawno następujących dziesięć przykazań, rzucających ciekawe światło na postać hinduskiego „proroka”. Brzmią one następująco:

  1. Kochaj ludzi. 2. Bądź czysty. 3. Jedz, aby żyć. 4. Nie upijaj się, nie używaj trunków i narkotyków. 5. Wstrzymój się od posiadania wszelkich rzeczy dla siebie. 6. Trzymaj się prawa życiowego, ze chleb zdobywać trzeba w pocie czoła. 7. Sluż swoim sąsiadom. 8. Wierz w równość wszystkich ludzi. 9. Wierz w równość wszystkich wyznań na świecie. 10. Niczego się nie lękaj!

Informacje o kronikarz100i

Zostałem "wkręcony" w pisanie publikacji, której nadałem tutuł "PODKARPACIE Dozorowania technicznego Sto lat". W tym miejscu odnotuję przygody trwające od 2008r. a związane z wyszukiwaniem zródeł jak się okazało istniejących w czasie przynajmnie trzech wieków na przełomie tysiącleci.Mam jako czytelnik sposób na rozpoczynanie czytania książek w takie kolejności:1. zapoznając się z tytułem, 2.przeglądając skrupulatnie bibliografię, 3.przeglądając spis treści, 4.czytając wybrane fragment 5.czasem czytam "strona po stronie". Powyższy sposób stanowi klucz przy tworzeniu tego blogu. Minęło kilka lat, liczba 100 znów aktualna...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gawędy, suplement i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Ganhdi

  1. Jak żyć? …jak pić?
    Jak odchodzić?- pyta Genia- Odpowiada Antoni:
    Z przystanku na ulicy Hetmańskiej z walizami pełnymi osobistych przyborów i ubrań wsiadamy z Hipolitem do nowiutkiego wagonu tramwaju elektrycznego linii HL. Wysiadamy na rogu ulicy Leona Sapiechy i 29-Listopada.
    Jest pierwsza sobota września 1909 roku ja, Antoni Żółciński student szkoły Politechnicznej z bratem Hipolitem uskutecznialiśmy przeprowadzkę z naszej stancji na ulicy Zielonej, do kamienicy pana Adama Nadach na Nowym Świecie. Nowa stancja znajdowała się na początku zaprojektowanej przez profesora Julian Zachariewicza ulicy 29- Listopada. Realizacja projektu najpiękniejszej i jednej z najdłuższych ulic miasta, to czas końca ubiegłego wieku, niektóre wille i budynki wykańczano i ozdabiano jeszcze współcześnie. Po wysiadce z tramwaju zobaczyliśmy pierwszą budowlę. Wyglądała jak sylwetka potężnego statku ze znajdującymi się z przodu dwoma balkonami i z dachem zamkniętym wokół zdobnym murem. Był to budynek z nr 2, znajdował się w porannym słońcu, raził bielą swoich ścian, trzykondygnacyjny budynek z 16 rzędami okien umieszczonymi szeregami na wszystkich kondygnacjach. Na kolistej ścianie szczytowej znajdowała się w tym czasie otwarta brama wejściowa. Myśmy podążyli wzdłuż parterowych okien do drugiej bramy znajdującej się na końcu ściany bocznej. Wchodzimy, na wprost znajdują się dębowe schody z rzeźbionymi w drewnie poręczami , udajemy się na pierwsze piętro, wysokie drzwi z lewej strony schodów. Pukamy- wchadzi- słyszymy kobiecy głos. Otwieramy podwójne drzwi i wchodzimy do przedpokoju. Studenty- stoi przed nami cała ubrana na biało tęga kobieta w średnim wieku-oczekuj od smowo rańsze, Zachadi w eti dwieri. Otwiera połówkę drzwi pierwszych z lewej strony przedpokoju. Wchodzimy do pokoju, jest wysoki jak całe piętro, duży, dwa łóżka, stół, stoliki i nakasliki, olbrzymia szafa, lustro, biały piec kaflowy. Mimo przysłonięcia białymi zasłonami, dwu wysokich okien wychodzących na wschodnią stronę, w pokoju panuje jasność, od wschodzącego słońca..
    Zamykamy drzwi rozglądamy się po pokoju, walizki stawiamy pod prawym oknem, przy łóżku. Drzwi się po chwili otwierają, wchodzi dwóch elegancko ubranych mężczyzn. Pan Adam Nadach znany mi z wcześniejszych czasów, ten drugi: Dzień dobry, Panowie studenci- mężczyźni zatrzymują się w otwartych drzwiach- witamy na pokładzie, jesteśmy na pokładzie statku płynącego drogą wiodącą do wieczności. Poznajcie mojego przyjaciela i budowniczego tego domu inżyniera-architekta Alfreda Zachariewicza syna profesora Juliana. Profesor wykonał projekt Kastelanki, z jej najładniejszą ulicą i budynkiem, w którym będziemy razem mieszkać. Z pewnej odległości, bryła budynku przypomina statek, nakrycie dachu, nawiązuje do nazwiska zamieszkujących tutaj ludzi. Aby zrozumieć ten dom, proszę za nami, wyjdziemy na zewnątrz. Zatrzymaliśmy się po obejściu domu dookoła, przed otwartą bramą. Panowie nabili fajki i usiedliśmy przy przygotowanym stole, zastawionym pełnymi dzbanami i owocami. Pan Adam rozpoczął opowieść o Wielkim Architekcie. Zacznę od końca, jak wtedy wydarzenia opisywały gazety…

  2. Drogi panów Juliana i Antoniego były zupełnie różne, spotkały się a raczej odnotowane zostały w pamięci Adama, Antoniego i naszego Hidi. Genia, mów dalej…Pogrzeb ś. p. Juliana Zacharjewicza, profesora i seniora profesorów Politechniki Lwowskiej odbył się 30 Grudnia 1898 roku w piątek po południu- i jak się można było spodziewać był wielką manifestacją żałobną, z powodu zgonu męża tak wielce na polu nauki i dobra miasta zasłużonego. Kondukt żałobny wyruszył o godzinie 3 po południu z domu żałoby na „Kastelówce” , dom-wtrącił się niezbyt grzecznie Hipolit- ten dom ? Brama jest zawsze otwierana –Pan Adam- od rana, po trzeciej jest zamykana. Idziemy,
    ku gmachowi Politechniki, gdzie przed portalem oczekiwało zwłoki grono profesorów tego zakładu i część młodzieży technickiej. Cały plac i ścieżki frontowego skweru zajęły tysięczne tłumy, ponad którymi płonęły na znak żałoby dwie czarną krepą owinięte latarnie czteroramienne gazowe. Karawan wraz z zwłokami zmarłego zajechał przed kamienne podium, z którego przemówił w rzewnych słowach Rektor Politechniki p. Bisanz, żegnając zmarłego imieniem grona profesorów , dla których zmarły był jak najlepszym zawsze kolegą, prawdziwą grona ich ozdobą i zaszczytem. ęDalej zabrał głos imieniem młodziezy technickiej prezes”Braniej pomocy” Halecki i wyraził żal niezmierny młodzieży , która ukochała zmarłego sercem całem za jego zyczliwość, rady i tę dobroć jaką zawsze młodych pracowników otaczał. . Po tych przemowach ruszył kondukt, prowadzony przez pastora dr. Grafis w drogę ku cmentarzowi Na całej drodze płonęły lampy gazowe, przysłonięte krepą. Za trumną postępowała rodzina a dalej Jego Ekscelencja Pan Namiestnik Leon hr. Pinński Jego Ekscelencja Marszałek krajowy Stanisław hr. Badeni, Pan Wiceprezydent krajowy Rady szkolnej dr. Bobrzyński, reprezentacja miejska z prezydentem Małachowskim i wiceprezydentem Michałem Michalskim na czele grono profesorów Politechniki w komplecie, reprezentanci różnych instytucji, towarzystw i korporacji, wreszcie tłumy publiczności.Przed karawanem postępował oddział robotników murarskich i młodzieży technickiej, która niosła dwa wieńce. Ponadto było jeszcze dwa wozy całe zarzucone kwiatami i wieńcami. Wśród posępnych mroków wieczornych stanąl olbrzymi pochód na cmentarzu Łyczakowskim . Nad grobem przemówił jeszcze profesor Roszkowski imieniem Rady miejskiej poczem zwłoki złożono w familijnym grobowcu Zachariewiczów.

Odpowiedz na Fzofia Wiszowak Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s