Otwarcie

Brzuchowice- Dąb JPII

20 Kwiecień 2018 Piątek Czesława Agnieszki

Kończy się, można powiedzieć upalny tydzień tej wiosny. Temperatury w parku około południa wynosiły 23-26 st. C, przy ciśnienie barometrycznym 999 hPa i wilgotności 99%.

Z okazji tysiąclecia powrotu wojów spiskich z chorążym Porajem, otwieram nowy pakiet pod tytułem „Zbrucz1818”.

Poniedziałek 20 sierpnia 2012

                                                           Chyrów

Patrząc przez ciemne motocyklowe okulary widzę przed sobą motocykl ze znanymi mi czterdziestolatkami, Stefan i Betka stanowią nierozerwalna parę od prawie piętnastu lat. On nauczyciel angielskiego z sylwetką wysportowanego osobnika o wzroście około 180 cm, ona archiwistka, drobna tak około 155 cm wzrostu, chudzina. My dwaj Andrzej i Damian dziarscy siedemdziesięciolatkowie stanowimy dopełnienie motocyklowej drużyny. Tablicę z orłem „Urząd Gminy Liczkowce” Babcia zdjęła we wrześniu 1939 roku i ukrywała przed wkraczają Czerwoną armią. Pani Zofia przewiozła tę tablicę do Rurzycy w gminie Goleniów, tam się urodziłem i otrzymałem na chrzcie imiona Adam Damian. Drużynę uzupełniają motocykle a to czarna YAMAHA DRAGSTER XVS 650 CUSTOM 1000 ccm 64 KM z 1998r. tak wygląda jej charakterystyka zakupiona w zimie za około 9 tysięcy motocykla przez naszą parę i nasze dwie stare w kolorze bordo Hondy SHADOW VT-500C- 500 ccm z 1986r. o wartości prawie 4000 PLN. Siedzimy na tych maszynach, lśniących i obładowanych torbami z wszelakim oporządzeniem i suchym prowiantem, czekamy.   Jeszcze wczoraj wieczorem na pikniku nad Strwiążem dokonany ostatni przegląd techniki i ludzi oraz polerowanie chromów maszyn a teraz stoimy w kolejce przed przejściem granicznym z Ukrainą, od siódmej rano w niedzielę 20 maja 2012 roku, minimalny ruch samochodowy reprezentują dwa polonezy w niezłym stanie technicznym z kompletem pasażerów.                                                                                            Wypełniony formularz (w dwóch egzemplarzach, drugi okazuje się przy wyjeździe) oddajemy celnikowi i odbieramy po odprawie paszportowej. Deklaracji lepiej nie zgubić , gdyż trzeba ją okazać przy wyjeździe. Sprawdziliśmy, czy widnieją na niej prawidłowe dane z dowodu rejestracyjnego oraz dobra graniczna data wyjazdu z Ukrainy. Domyślny termin pobytu to 2 miesiące, ale czasem celnik wpisuje deklarowaną przez nas datę (warto na wszelki wypadek podać więcej niż planujemy). Mundurowi nie byli w stanie wpisać motoru w charakterze środka transportu; musieli pogłówkować, nim wprowadzili motocykle do systemu. Bagaży nie sprawdzali. Za to pytali o broń, narkotyki, papierosy, bacznie obserwując naszą reakcję. Sprawdzili też, czy motocykle nie są kradzione. Dokumenty podróży oddaliśmy nowej zmianie pograniczników już godzinę temu, otrzymaliśmy druczki do wypełnienia miedzy innymi dodatkowo pytają o określenie celu pobytu. Mówimy krótko, turystyczny. Nie będziemy tłumaczyć, każde z nas ma inny cel na uwadze. Betka szuka śladów lwowskiego dzieciństwa rodziców i dziadka, Andrzej jedzie do Kosowa tam w kościele on był chrzczony i tam w 1940 roku NKWD aresztowało jego ojca, ja szukam a raczej jak mówi mój idol nurkuję w czasie minionym aby spotkać Adama sławnego inżyniera ze Stanisławowa, który od 1872 roku związany jest z wiedeńska instytucja obchodzącą jubileusz 140 lat istnienia.                                                                                    Dzień zapowiada się na bezdeszczowy i jak na maj bardzo ciepły. Deszcz nie powinien nam psuć szyków chociaż w bagażach wszyscy mamy przeciwdeszczowe pelerynki a Betka nawet duży sprytnie składany parasol, który mieści się w jej plecaku. Wreszcie pogranicznik polski i ukraiński gestami przywołują nas do pomalowanego w sino- żółte pasy szlabanu granicznego. Po sprawdzeniu tożsamości oddają każdemu z nas paszport, druczki opieczętowane kilkoma pieczątkami wcześniej przez nas wypełnione i podnoszą szlaban. Możemy jechać.                                                                                                              Jedziemy, kilkaset metrów drogi asfaltowej nagle przechodzi w drogę o nawierzchni szutrowo- dziurawo-polnej. Jedziemy skrajem tej drogi albo środkiem slalomem omijając około półmetrowe wyrwy, z obu stron drogi wysokie krzewy i drzewa iglaste. Droga wije się wzdłuż rzeki Strwiąż, której wody przez Dniestr wpadają do Morza Czarnego. Nieopodal poza gęstwiną zarośli i drzew można dojrzeć pozostałość po wybudowanej jeszcze w 1872 roku za czasów Królestwa Galicji i Lodomerii dwutorowej linii kolejowej. Na mocy traktatów międzynarodowych jeden z torów rozebrano w 1918 roku, po pozostałym jeszcze dwa lata temu kursował tutaj pociąg od nas do Chyrowa.                                                                                                              Po przejechaniu pustymi ulicami pierwszego napotkanego osiedla ludzkiego zatrzymujemy się na skraju drogi przed mostem na rzece Strwiąż. Przepychamy motocykle wzdłuż płaskiego brzegu rzeki kilkadziesiąt metrów na południe w okolice widocznych z mostu zmurszałych pali po starym drewnianym moście. W słońcu kolor wody w rzece przyjmuje barwę rdzawo- brunatną, taki jak kolor dna kamienisto-piaskowe. Zatrzymujemy się na piaszczystej wysepce na skraju rzeki. Od strony przeciwległego bardziej stromego brzegu sterczą w górę resztki starego mostu w postaci pięciu obrośniętych mchem metrowych pali pamiętających chyba jeszcze czasy  c. k.

W czterdziestym roku mój ojciec z dwuletnia Danusią i Mamą uciekali przed sowietami- Andrzej wpychając motocykl w cień zarośli wyjaśnia- właśnie tymi torami z Borysławia na zachód. Linia kolejowa była zbombardowana wcześniej przez Niemców dlatego nie kursowały pociągi. Po nie pilnowanych torach można było bezpieczniej się poruszać niż drogą na której wtedy można było się narazić na spotkanie z różnym bandytami. Mam ochotę przejechać tymi torami.                                                                                                      Od swoich, dlaczego uciekali ? – Betka pytając jednocześnie zdejmuje wysokie buty, skarpety, kombinezon i wchodzi do płytkiej w tym miejscu wody- Dlaczego na zachód ? Przecież tam byli Niemcy.                                                                                                          Nawet ta rzeka płynie na wschód- Stefan wtrącą, wyciągając z torby butelkę z mineralną- postępowali wbrew naturze, dlaczego ?                                                                   Po ustawieniu motocykli w cieniu zarośli, zdjęciu butów, skarpetek, z przyjemnością zanurzam stopy w nurcie zimnej wody, która okazuje się bardzo płytka i krystalicznie czysta. Do leniwie płynącej wody Andrzej wchodzi za mną bardzo ostrożnie uważając na wystające ostre kamienie. Po skorzystaniu z dobrodziejstwa zielonej zasłony krzaków my w stronie południowej brzegu a dziewczyna w stronie północnej, rozprostowanie kości i koniec pełnego relaksu w zaczynającym ostro grzać słońcu. Trwał z godzinę. Betka pierwsza daje sygnał do dalszej drogi wycierając nogi i zaglądając ciemno błękitny kombinezon. Przepychamy motory przedzierając się zaroślami Aż do toru kolejowego. Odpalamy maszyny i jedziemy na północ między szynami. Jedziemy po drewnianych podkładach jak po równej powierzchni, tak są wypełnione kamieniami i ziemią przerwy między nimi.

Dopełniające ten widok zardzewiałe szyny znajdują się w porośniętej wysoką trawą ziemi. Widać nie używane co najmniej od dwu lat, to razem wskazuje na   jeszcze przedwojennych budowniczych torów. Borysławscy rodacy właśnie po tych torach uciekali z rodzinami chroniąc się przed bandytami.                                                                                               W Chyrowie napotykamy oryginalną konstrukcje podwójnych torów kolejowych . Szersze tory ułożone od Sambora posiadają rozstawienie „rosyjskie”, które spotykają się na rozjazdach w kierunku do Dobromila ze starymi podkładami i obejmują „stare” tory o rozstawieniu „europejskim” tworząc dwie równoległe szyny .

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Informacje o kronikarz100i

Zostałem "wkręcony" w pisanie publikacji, której nadałem tutuł "PODKARPACIE Dozorowania technicznego Sto lat". W tym miejscu odnotuję przygody trwające od 2008r. a związane z wyszukiwaniem zródeł jak się okazało istniejących w czasie przynajmnie trzech wieków na przełomie tysiącleci.Mam jako czytelnik sposób na rozpoczynanie czytania książek w takie kolejności:1. zapoznając się z tytułem, 2.przeglądając skrupulatnie bibliografię, 3.przeglądając spis treści, 4.czytając wybrane fragment 5.czasem czytam "strona po stronie". Powyższy sposób stanowi klucz przy tworzeniu tego blogu. Minęło kilka lat, liczba 100 znów aktualna...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gawędy, Objaśnienia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s