Ganhdi


Wiara

 

2016-03-09 Środa Franciszki Katarzyny Dominika

W dzisiejsze rozchmurzone południe w parku Hrabiny panuje gwar gawronów i wron , ludzi nie ma, ptaki obsiadły stuletnie i starsze drzewa, temperatur około 4,5 0 C, ciśnienie barometryczne 989 hPa, wilgotność 71%, wiatr wiejący z prędkością 15 km/h z kierunku wschodniego, nasze towarzystwo psiarzy podąża drogą w stronę zagajmika nad Mikośką.

Wczoraj jechałam tą gładką asfaltową drogą- Genia wspomina- wracałam od Hide, dał mi kilka fragmentów ze starych gazet. Jeden z nich dla Kolegi Ryszarda. Wania poczytaj w domu.

 

W niedzielę 26 sierpnia 1900 r. z inicjatywy Jana hr. Potockiego , właściciela zakładu zdrojowego w Rymanowie , odbyła się na pięknym i obszernym torze wyścigowym w Rymanowie przeglądowa wystawa , przeważnie koni włościańskich. Zgłosiło się 60 wystawców z 180 okazami. Piękne okazy odznaczone nagrodami po 40, 30 i 20 koron ; reszcie rozdano 10 po 10 koron. Dyplomy honorowe otrzymali: p.A.Ostaszewska za 7-letniego pełnej krwi araba, chowu W. hr. Dzieduszyckiego; stado Grabownica za 2,letnią klacz i pełnej krwi araba. Listy pochwalne: p. M. Gołaszewska za 5-letniego ogiera, p. Józef hr. Potocki za 3 klacze gniade. – Premiowane okazy prezentowano przed trybunami, które były przepełnione okolicznym obywatelstwem, i parterem zajętym przez wielki zastęp włościan z całej okolicy ziemi sanockiej. Wielkie zainteresowanie budziły wyścigi włościańskie, ułożone przez inicjatora wystawy. Do startu stanęło 20 włościan w strojach krakowskich, meta 2000 metrów; nagrody wynosiły 60, 40 i 20 koron. Zaaranżowano także i bieg myśliwski, w którym brali udział panowie i panie; Z Pań; hr. Romerowa, hr. Potocka, Wiktorowa Jachimska; z panów: hr. Romer, Władysław Wiktor z Synami, Andrzej   hr. Potocki,i St. Sławika. Bieg ten prowadził hr. Józef Potocki. Po wyścigach odbyło się korso ekwipaży, potem powrót doz zakładu i zwiedzanie zdroju kąpielowego , wieczorem wielki bal- Przeglądowa Wystawa przeważnie koni włościan, ze względów ekonomicznych podnosi i zachęca włościan do starannego chowu koni. Zapewniają, że inicjator wystawy p. J. hr Potocki , czyni starania aby wystawa rok rocznie mogła się odbywać; ostatnia odbyła się w 1897 r. Sporządzanie z Ojcem tych notatek dla znajomego redaktora z lwowskiej gazety było naszym pożegnaniem ze Zdrojem na ponad dziesięć lat.

Dziesięć przykazań Gandhiego /listopad 1931 r./

Gandhi ogłosił niedawno następujących dziesięć przykazań, rzucających ciekawe światło na postać hinduskiego „proroka”. Brzmią one następująco:

  1. Kochaj ludzi. 2. Bądź czysty. 3. Jedz, aby żyć. 4. Nie upijaj się, nie używaj trunków i narkotyków. 5. Wstrzymój się od posiadania wszelkich rzeczy dla siebie. 6. Trzymaj się prawa życiowego, ze chleb zdobywać trzeba w pocie czoła. 7. Sluż swoim sąsiadom. 8. Wierz w równość wszystkich ludzi. 9. Wierz w równość wszystkich wyznań na świecie. 10. Niczego się nie lękaj!
Reklamy
Opublikowano Gawędy, suplement | Otagowano , | 3 Komentarze

majowe lato


skutek.jpgskgaz.jpg

ROZGRZANE MURY, roboty zatrzymane.

Poranek od kilku dni chłodniejszy, temperatura około 16 st. C

6 czerwiec 2018 Środa  Norberta Bogumiła

Majowe lato trwa-Genia powtarza zasłyszaną opinię- nasze psy nie chcą wychodzić z chłodnych pomieszczeń domowych.    W maju temperatury nawet tutaj w parku sięgały 30 st. C.  Wczoraj w upale gałęzie tego drzewa nie wytrzymały. Trzeba było ciąć. Przyjechali fachowcy. Od jutra- Wania przerywa monolog- znów mają być upalne dni. „Dziadek” wspomina tamten upalny czerwiec.

W niedzielę 26 czerwca 1914 roku we wczesnych godzinach popołudniowych byliśmy z bratem na kawie w kasynie miejskim przy Akademickiej i tu nagle przez okna widzimy ze środkiem ulicy polskiego miasta Lwowa rozpoczyna się pochód kilkutysięczny różnych grup młodzieży, dziewcząt i chłopów ruskich w odświętnych strojach w wojskowym porządku. Odbywa się to przy dźwiękach wojskowych i cywilnych orkiestr , grających jakieś marsze oparte na motywach ludowych pieśni ruskich, jak „Nechody Hryciu na weczernyciu”, kołomyjki i kozaki.

Chłopi i młodzież uzbrojeni w karabiny wojskowe austryjackie, w manlichery i broń przyboczną, lub w zwykłe pałki a między nimi postępowali jako komendanci podoficerowie i żołnierze austryjaccy w mundurach. Wszyscy mieli wstęgi niebiesko- żółte lub kokardy tego koloru przypięte do czapek, serdaków i kożuchów. Pochód udawał się do parku Stryjskiego , gdzie odbywała się rewia w obecności komendantury miasta i namiestnika na wyraźny rozkaz z Wiednia.

Około godziny czwartej po południu w kasynie miejskim gruchnęła wiadomość podawana z ust do ust arcyksiążę Ferdynand z małżonką zabici strzałami z rewolweru przez spiskowców serbskich w chwili , kiedy po uroczystym przyjęciu na ratuszu w Sarajewie wracali automobilem zatłoczone publicznością ulice. Sprawcy zostali ujęci/ wiadomość do namiestnictwa dotarła około 2 godziny ale utrzymywano ją w tajemnicy oby nie zakłócić pochodu i rewii ruskiej/.

Szybko następowały lipcowe i sierpniowe wypadki. Szczególnie ostatnie dni sierpnia kiedy przez ulice miasta przewaliła się istna wędrówka ludów. Od 26 sierpnia 1914 roku zdumiewająca była karność setek tysięcy żołnierzy w przemarszu przez ulice Lwowa odchodzących na tyły. Początkowo ogół ludności nie mógł uwierzyć w to ze miasto jest pozbawione obrony. Panika wybuchła w ostatnich dniach sierpnia po opuszczeniu miasta przez marszałka, Wydział Krajowy i inne władze. Dnia 3 września 1914 roku obok naszego mieszkania na ulicy Zielonej zobaczyliśmy wjeżdżający pierwszy konny patrol pod wodzą oficera. Jechali w stronę do ratusza , gdzie około godziny 11 rano rosyjski kapitan sztabowy stanął przed Radą miejską ich i obywatelami stolicy odczytując im zawiadomienie komendanta wojsk rosyjskich von Rodego o zajęciu miasta. Mundurowych Rosjan widywałem na ulicach stolicy do 30 maja 1915 roku do chwili objęcia posady pomocnika palacza na parowozie wojskowego pociągu wyjeżdżającego ze Lwowa na wschód. W kasynie miejskim we Lwowie byłem po moim powrocie dopiero w czerwcu 1921 roku .

Sewczenkowski zlot ruskich Sokołów i Siczy odbył się w ciągu dwu dni ubiegłych we Lwowie . Inaugurujący koncert , urządzony w sobotę wieczorem , wypełnił szczelnie salę pałacu sportowego . przemawiali poseł dr Trylowski , p. Huzar i prof. Beberski , witając zebranych imieniem Siczy , Sportowego Towarzystwa „Ukraina” i ruskiego Sokóła-Macierzy. Po przemówieniach rozpoczął się koncert . Na koncercie był obecny JE. Pan Namiestnik Korytowski i przysłuchiwał się bogatemu programowi koncertowemu, w którym wzięły udział chóry „Bojana” i „Bandurzysty”. Utwory Szewcenki deklamował p.Lepki, spiewał znany artysta operowy Męciński.

W niedzielę rano ruszył z placu ćwiczeń na wzgórzu Stryjskim przez ulice miasta pochód Sokołów, Siczy i barwnie przybranych w stroje narodowe dziewcząt wiejskich, przy dzwiękach wielu orkiestr, przeważnie wiejskich. O godzinie 4 po południu na boisku ruskiego Sokoła –Macierzy rozpoczęły się ćwiczenia zlotowe około 400 wiejskich Sokołów i Siczowników , oklaskiwane gorąco przez tłumnie zgromadzoną publiczność. Przybył tutaj również JE. Pan Namiestnik Korrytowski w towarzystwie JE. komendanta korpusu Kollossvaryego i powitany przez grono posłów ruskich zasiadł loży , skąd z zajęciem przyglądał się czas jakiś wykonywanym na boisku ewolucjom.

O godzinie 8 wieczorem przeważna część drużyn sokolich i siczowych zamiejscowych udała się na dworzec kolejowy . Około godziny 10 w nocy rozpoczął się w pałacu sportowym komers, którego uczestnicy przemówienia prof. Boberskiego , poświęconego tragicznej mierci Najd. Arcyksięcia Franciszka Ferdynarda i Jego Małżonki . Z kolei nastąpiły dalsze mowy. Na znak załoby usunięto z programu komersu produkcje orkiestralne i śpiew chóru”Bandurzysty”, odwołano również ćwiczenia zlotowe , projektowane na poniedziałek.

Gazeta Lwowska .1914, nr 146

 

 

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz

Otwarcie


Brzuchowice- Dąb JPII

20 Kwiecień 2018 Piątek Czesława Agnieszki

Kończy się, można powiedzieć upalny tydzień tej wiosny. Temperatury w parku około południa wynosiły 23-26 st. C, przy ciśnienie barometrycznym 999 hPa i wilgotności 99%.

Z okazji tysiąclecia powrotu wojów spiskich z chorążym Porajem, otwieram nowy pakiet pod tytułem „Zbrucz1818”.

Poniedziałek 20 sierpnia 2012

                                                           Chyrów

Patrząc przez ciemne motocyklowe okulary widzę przed sobą motocykl ze znanymi mi czterdziestolatkami, Stefan i Betka stanowią nierozerwalna parę od prawie piętnastu lat. On nauczyciel angielskiego z sylwetką wysportowanego osobnika o wzroście około 180 cm, ona archiwistka, drobna tak około 155 cm wzrostu, chudzina. My dwaj Andrzej i Damian dziarscy siedemdziesięciolatkowie stanowimy dopełnienie motocyklowej drużyny. Tablicę z orłem „Urząd Gminy Liczkowce” Babcia zdjęła we wrześniu 1939 roku i ukrywała przed wkraczają Czerwoną armią. Pani Zofia przewiozła tę tablicę do Rurzycy w gminie Goleniów, tam się urodziłem i otrzymałem na chrzcie imiona Adam Damian. Drużynę uzupełniają motocykle a to czarna YAMAHA DRAGSTER XVS 650 CUSTOM 1000 ccm 64 KM z 1998r. tak wygląda jej charakterystyka zakupiona w zimie za około 9 tysięcy motocykla przez naszą parę i nasze dwie stare w kolorze bordo Hondy SHADOW VT-500C- 500 ccm z 1986r. o wartości prawie 4000 PLN. Siedzimy na tych maszynach, lśniących i obładowanych torbami z wszelakim oporządzeniem i suchym prowiantem, czekamy.   Jeszcze wczoraj wieczorem na pikniku nad Strwiążem dokonany ostatni przegląd techniki i ludzi oraz polerowanie chromów maszyn a teraz stoimy w kolejce przed przejściem granicznym z Ukrainą, od siódmej rano w niedzielę 20 maja 2012 roku, minimalny ruch samochodowy reprezentują dwa polonezy w niezłym stanie technicznym z kompletem pasażerów.                                                                                            Wypełniony formularz (w dwóch egzemplarzach, drugi okazuje się przy wyjeździe) oddajemy celnikowi i odbieramy po odprawie paszportowej. Deklaracji lepiej nie zgubić , gdyż trzeba ją okazać przy wyjeździe. Sprawdziliśmy, czy widnieją na niej prawidłowe dane z dowodu rejestracyjnego oraz dobra graniczna data wyjazdu z Ukrainy. Domyślny termin pobytu to 2 miesiące, ale czasem celnik wpisuje deklarowaną przez nas datę (warto na wszelki wypadek podać więcej niż planujemy). Mundurowi nie byli w stanie wpisać motoru w charakterze środka transportu; musieli pogłówkować, nim wprowadzili motocykle do systemu. Bagaży nie sprawdzali. Za to pytali o broń, narkotyki, papierosy, bacznie obserwując naszą reakcję. Sprawdzili też, czy motocykle nie są kradzione. Dokumenty podróży oddaliśmy nowej zmianie pograniczników już godzinę temu, otrzymaliśmy druczki do wypełnienia miedzy innymi dodatkowo pytają o określenie celu pobytu. Mówimy krótko, turystyczny. Nie będziemy tłumaczyć, każde z nas ma inny cel na uwadze. Betka szuka śladów lwowskiego dzieciństwa rodziców i dziadka, Andrzej jedzie do Kosowa tam w kościele on był chrzczony i tam w 1940 roku NKWD aresztowało jego ojca, ja szukam a raczej jak mówi mój idol nurkuję w czasie minionym aby spotkać Adama sławnego inżyniera ze Stanisławowa, który od 1872 roku związany jest z wiedeńska instytucja obchodzącą jubileusz 140 lat istnienia.                                                                                    Dzień zapowiada się na bezdeszczowy i jak na maj bardzo ciepły. Deszcz nie powinien nam psuć szyków chociaż w bagażach wszyscy mamy przeciwdeszczowe pelerynki a Betka nawet duży sprytnie składany parasol, który mieści się w jej plecaku. Wreszcie pogranicznik polski i ukraiński gestami przywołują nas do pomalowanego w sino- żółte pasy szlabanu granicznego. Po sprawdzeniu tożsamości oddają każdemu z nas paszport, druczki opieczętowane kilkoma pieczątkami wcześniej przez nas wypełnione i podnoszą szlaban. Możemy jechać.                                                                                                              Jedziemy, kilkaset metrów drogi asfaltowej nagle przechodzi w drogę o nawierzchni szutrowo- dziurawo-polnej. Jedziemy skrajem tej drogi albo środkiem slalomem omijając około półmetrowe wyrwy, z obu stron drogi wysokie krzewy i drzewa iglaste. Droga wije się wzdłuż rzeki Strwiąż, której wody przez Dniestr wpadają do Morza Czarnego. Nieopodal poza gęstwiną zarośli i drzew można dojrzeć pozostałość po wybudowanej jeszcze w 1872 roku za czasów Królestwa Galicji i Lodomerii dwutorowej linii kolejowej. Na mocy traktatów międzynarodowych jeden z torów rozebrano w 1918 roku, po pozostałym jeszcze dwa lata temu kursował tutaj pociąg od nas do Chyrowa.                                                                                                              Po przejechaniu pustymi ulicami pierwszego napotkanego osiedla ludzkiego zatrzymujemy się na skraju drogi przed mostem na rzece Strwiąż. Przepychamy motocykle wzdłuż płaskiego brzegu rzeki kilkadziesiąt metrów na południe w okolice widocznych z mostu zmurszałych pali po starym drewnianym moście. W słońcu kolor wody w rzece przyjmuje barwę rdzawo- brunatną, taki jak kolor dna kamienisto-piaskowe. Zatrzymujemy się na piaszczystej wysepce na skraju rzeki. Od strony przeciwległego bardziej stromego brzegu sterczą w górę resztki starego mostu w postaci pięciu obrośniętych mchem metrowych pali pamiętających chyba jeszcze czasy  c. k.

W czterdziestym roku mój ojciec z dwuletnia Danusią i Mamą uciekali przed sowietami- Andrzej wpychając motocykl w cień zarośli wyjaśnia- właśnie tymi torami z Borysławia na zachód. Linia kolejowa była zbombardowana wcześniej przez Niemców dlatego nie kursowały pociągi. Po nie pilnowanych torach można było bezpieczniej się poruszać niż drogą na której wtedy można było się narazić na spotkanie z różnym bandytami. Mam ochotę przejechać tymi torami.                                                                                                      Od swoich, dlaczego uciekali ? – Betka pytając jednocześnie zdejmuje wysokie buty, skarpety, kombinezon i wchodzi do płytkiej w tym miejscu wody- Dlaczego na zachód ? Przecież tam byli Niemcy.                                                                                                          Nawet ta rzeka płynie na wschód- Stefan wtrącą, wyciągając z torby butelkę z mineralną- postępowali wbrew naturze, dlaczego ?                                                                   Po ustawieniu motocykli w cieniu zarośli, zdjęciu butów, skarpetek, z przyjemnością zanurzam stopy w nurcie zimnej wody, która okazuje się bardzo płytka i krystalicznie czysta. Do leniwie płynącej wody Andrzej wchodzi za mną bardzo ostrożnie uważając na wystające ostre kamienie. Po skorzystaniu z dobrodziejstwa zielonej zasłony krzaków my w stronie południowej brzegu a dziewczyna w stronie północnej, rozprostowanie kości i koniec pełnego relaksu w zaczynającym ostro grzać słońcu. Trwał z godzinę. Betka pierwsza daje sygnał do dalszej drogi wycierając nogi i zaglądając ciemno błękitny kombinezon. Przepychamy motory przedzierając się zaroślami Aż do toru kolejowego. Odpalamy maszyny i jedziemy na północ między szynami. Jedziemy po drewnianych podkładach jak po równej powierzchni, tak są wypełnione kamieniami i ziemią przerwy między nimi.

Dopełniające ten widok zardzewiałe szyny znajdują się w porośniętej wysoką trawą ziemi. Widać nie używane co najmniej od dwu lat, to razem wskazuje na   jeszcze przedwojennych budowniczych torów. Borysławscy rodacy właśnie po tych torach uciekali z rodzinami chroniąc się przed bandytami.                                                                                               W Chyrowie napotykamy oryginalną konstrukcje podwójnych torów kolejowych . Szersze tory ułożone od Sambora posiadają rozstawienie „rosyjskie”, które spotykają się na rozjazdach w kierunku do Dobromila ze starymi podkładami i obejmują „stare” tory o rozstawieniu „europejskim” tworząc dwie równoległe szyny .

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Gawędy, Objaśnienia | Otagowano | Dodaj komentarz

Rozpoczynam


20 Kwiecień 2018 Piątek Czesława Agnieszki

Konczy się upalny tydzień tej wiosny. Temperatury około południa  miedzy 23-26 st. C, przy ciśnieniu barometrycznym 999 hPa i wilgotności 99%.

Mija tysiąc lat,  była przeprawa przez Zbrucz,  powrót z pobytu w Kijowie, wojowie spiscy z chorążym Porajem,  ich konie mogły pić wodę z  tej rzeki.

Rozpoczynam publikować szkice pt. Zbrucz 1818.

SANYO DIGITAL CAMERA

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz

Na małym


Italia

Italia

Watykan

Watykan

Do niebagwiazdybuska

W wodzie na małym basenie znalazłem się jako osobnik spoza planowanej ilości pacjentów.

Kto to jest pan Hidek ?- wykrzyknęła pani w czerwonym dresie, stojąca na podwyższeniu.

Podniosłem rękę.

Pan powinien przyjść w czasie zaplanowanym w harmonogramie, jeżeli dojdzie jeszcze jedna osoba pan będzie musiał opuścić basen- kontynuowała.

Ja się przesunę na poręczy, aby pan miał miejsce do ćwiczeń- zaproponował Starszy pan w kolorowym czepku. Przedstawił się jako Zardzewiały Stanisław.

Dziękuję.

Mój dziadek potrafił nurkować nawet będąc pod wodą przez 5 minut- Kolorowy czepek znika pod woda- ja najwyżej minutę. Dziadek pracował jako spawacz w porcie w Hamburgu, wykonywał różne prace naprawcze pod wodą. Brał nas wnuków na basen, zanurzał się i płyną pod wodą, nad powierzchnią pokazywał co kilka metrów stopę i trwało tak około pięciu minut. Wchodził z wody i mówił teraz wy próbujcie. Mogliśmy tylko podziwiać, jedna minuta pod wodą tak mi zostało do dzisiaj. Tutaj na tą Czerwoną taka Zardzewiałego rada:- Baby należy szanować, czasem odmawiać ciche pacierze o zamknięcie buzi.

W parku jest aleja gwiazd- Hide zauważa- myśli pan ze ta Czerwona tam trafi?

Nawet publiczny pokaz jej biustu -Zardzewiały- nie spowoduje brania pod uwag tej kandydatury na gwiazdę.

Pokaz ćwiczeń dla pacjentów przez obcesową panią, był pokraczny i nieczytelny.

Po pół godzinie prowadzenia tego pokracznego „zabiegu” , Obcesowa zakończyła, podziękowała.

Proszę panią- podszedłem do prowadzącej- moja wcześniejsza obecność jest podyktowana błędnem w harmonogramie, pani wystąpienie było nie na miejscu.

W kolejnym dniu na basenie tej niegrzecznej pani już nie było.

Stół szwedzki-do naszego czteroosobowego stolika w stołówce, dosiada się Ania i Staszek- dzień dobry, jak smakuje śniadanie?

Bardzo dobry wybór- Genia odpowiada- jedzenie tutaj jest zawsze smaczne i urozmaicone.

Przejechaliśmy przedwczoraj ze Stanów- Staszek, murarz- będziemy dwa tygodnie w Polsce. W Stanach nasza rodzina to siedmiu synów, trzy synowe, trzech wnuczków. Urodziłem się w białostockim , rodzice przywieźli mnie jak byłem małoletnim dzieckiem, w Ameryce jesteśmy ponad czterdzieści lat. Byliśmy w tym sanatorium przed pięciu laty, po każdym pobycie jesteśmy ozdrowieni.

Ja urodziłam się na Podhalu, we wsi koło Limanowej, gospodarstwo było duże i dużo było dla mnie roboty,  -Ania- w domu mówimy po polsku, tylko jedna synowa Amerykanka lepiej mówi po angielsku, uczy się polskiego. Ja do niej mówię po polsku a ją proszę aby mówiła do mnie po angielsku bo ona nie może się nauczyć akcentu języka polskiego. Gotowanie dla siedmiu synów, z których najstarszy ma czterdzieści lat, wyrobiło we mnie przydatne umiejętności kucharki na różne większe przyjęcia. Pomagam gotować dla proboszcza-Ania – mieszkamy blisko kościoła.

28 października na cmentarzu msza w tym roku ze względu na opady deszczu odbyła się w kościele, mieliśmy święto w parafii, przyjechało 25 księży z okolicznych kościołów, zrobiłam:

200 pierogów z serem na słodko, kocioł flaczków, trzy kaczki zapiekane w nadzieniu, 250 rogalików oblewanych sosem, barszcz czerwony,100 krokietów, buraczki …Przygotowania robiła pani chyba miesiąc?- Genia dopytuje.

Od poniedziałku zawijałam krokiety, resztę  robiłam w sobotę. Wszystko przygotowuję w moim domu, kuchnia na plebani jest mała.

Każdy odjeżdżający otrzymywał zawiniątko z moimi wyrobami.

Leczenie domowe, miód, cytryna w chłodnej wodzie moim lekiem-Stach-

chodzę do lekarza z czegoś on musi żyć,

-chodzę do farmaceuty, kupuję leki z czegoś on musi żyć,

– przychodzę do domu, wyrzucam leki do kubła na śmieci, też chcę żyć.

 

Z okazji 25-lecia naszego ślubu byliśmy zaproszeni do Rzymu na audiencję u papieża JPII,

pod warunkiem przybycia całej rodziny. Było nas dziesięć osób. Z New   York do Zurichu lecieliśmy liniami szwajcarskimi, z Zurichu do Rzymu liniami Włoskimi. Ze względu ze tworzyliśmy grupę otrzymaliśmy bonifikatę 500$/osobę. Na lotniku w Rzymie czekało na nas Trzech księży, dwóch z nich było wczoraj tutaj aby się z nami spotkać.

Zajęliście pewno, pół samolotu-Genia ze śmiechem.

W Watykanie ja, mąż, mama i najstarsi synowie spaliśmy w hotelu watykańskim pozostała trójka w hotelu obok Watykanu.,

Papież przyjął nas wszystkich w na audiencji prywatnej, rozpoczął rozmowę ode mnie:

Masz ilość dzieci, jak apostołów?- -Ania- mnie zapytał papież.

Jeszcze kilku brakuje, odpowiedziałam.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz

Dzwony


dzwonnica

2 Wrzesień 2017 Sobota Wilhelma Juliana Stefana

 

Słuchajcie śpiewów, młodzieńcy odważni —

Słuchajcie starcy sędziwi,

Nie śpiewam tworu własnej wyobraźni,

Co bawi, trwoży i dziwi —

Opowiem boje i dzieła pamiętne,

Jakim podobnych jeszcze nie widziały,

I niewzruszone te od wieków skały!

I te pod niemi doliny ponętne,

Które od wieków Zbrucza wody płuczą mętne. —

Tymon Zaborowski

Kończy się pochmurny dzień, o godzinie 18:00 temperatura w parku Hrabiny około 16 st. C, lekki wiatr zachodni wieje z prędkością 17 km/h, ciśnienie barometryczne 983 hPa, wilgotność 68%.

To już chyba skończyły się- Genia na spotkaniu w parku ze stałymi bywalcami- gorące dni z temperaturami powyżej 30 st. C.

Mamy ładny przypadek-Wania wskazuje na przejeżdżające auta- w parku Hrabiny takie auto mogło jechać w połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku, teraz wraca stare, Polskim Fiatem 303 goście z weselni przed XIX -wiecznym dworkiem Chłapowskich. Niespodzianka!

Może będą czytać- Hidekuti- dzisiaj naród czyta „Wesele”.

Proponuję inną lekturę- Genia- dzwony przypominają odległe czasu.

W różnych czasach różnie dzwoniono, w zależności od celu dzwonienia. Przed nabożeństwem dzwoniono trzy razy. Na Anioł Pański – o wschodzie i zachodzie słońca – dawano znak jednym i tymże samym dzwonem (obecnie na Anioł Pański dzwoni się o 6:00, 12:00 i 18:00). Na modlitwę o pokójtrzy razy dziennie dzwoniono. Niech to będą fragmenty takiej modlitwa Tymona „Oda do Polski”.

To Polska! — Ach nie — nie Ona,

Jej tylko… Jej tylko gruzy! —

Naród, co po wszystkie lata

Słynął męstwem, słynął wiarą

I był obrońcą praw świata

I jego zemsty ofiarą —

W czarnej przeszłych wieków chmurze,

Równy w wieczności Naturze,

Gubi się jego początek —

Sława przejdzie w czas daleki,

Ni przyszłość, ni wieków wieki,

Nie zatrą jego pamiątek. —

Miał w mocy wielkie przestworza,

Rozciągnął swemi pioruny

Potęgę między dwa morza,

Sławę między dwa bieguny -—

Wszelkich rodzajów klęsk świadom,

Zagrażał swoim sąsiadom,

Będący jeszcze w kolebce —

Gdzież jesteś, teraz nieznany ?

Jesteś, lecz dźwigasz kajdany,

A obcy ziemię twą depce.

Ach, czemuż w tak smutnej dobie

Nie mogę wielbić w zapale,

Nie mogę zanucić Tobie,

Tylko westchnienia i żale —

Innemi zabrzmiałbym dźwięki,

Wtenczas, gdy twej broni szczęki

Brzmiały w całej Europie,

Lecz teraz, gdy los zawzięty

Nowemi obarcza Cię pęty,

Pozwól, niech Cię Izami skropię.

 

0 Polsko, nieszczęść ofiaro,

Byłaś potężną i wielką —

Upadłaś — a Sława — marą,

Pamięć jest udręczycielką —

Wywarła się burza wściekła,

Z głębi przepaści piekła,

Na Twe nieszczęsne powierzchnie —

Ale na Twem krwawem łonie

Stanął Bóg w Twojej obronie,

A wnet się tłuszcza rozpierzchnie. —

Lecz, jeśli srogi, nieczuły,

Potwierdzając podlą zdradę,

Co wrogi nasze uknuły,

Gotujesz Polsce zagładę —

Próżno, gdyż nic jej nie nagnie —

A jeśli świat cały pragnie

Uciemiężać ją nieszczęśnie —

Niech drży! — niech drży! — a obaczy,

Że choć skona, lecz w rozpaczy,

Konając, światem zatrzęsnie. —

Krzemieniec, 25.X 1815.

 

 

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz

Grzmoty


Grzmoty, wichury, deszcze

SANYO DIGITAL CAMERA

2017 Sierpień 13 Niedziela Diany Gertrudy Hipolita

Dzisiaj wieczorem , w parku Hrabiny, temperatura wynosi 16 st. C, dni upalne o temperaturze 35 st. wreszcie zostały przerwane – Genia rozpoczęła nasze cotygodniowe spotkanie- w nocy szalała wichura, stuletnie drzewa wyrywała z korzeniami lub łamała potężne pnie.

W innych okolicach – Wania- zrywały burze dachy z domów, miażdżone były samochody przez spadające, łamane drzewa. Słyszeliście o ofiarach wśród ludzi ?

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz

Zapomniany


Lipiec 11 Wtorek 2017 Benedykta Kaliny Olgi

Prut

Temperatura 26:5 st. C, wilgotność 58%, ciśnienie barometryczne 981hPa, lekki wiaterek zachodnio-południowy o prędkości 9km/h.

kule

Alejki w parku Hrabiny w południe są pustawe, czasem przemknie rowerzystka na swoim pojeździe, browarników wystraszyły gromady małych dzieci i ich rodziców. Baraszkują na placu zabaw i mini siłowni, Genia z dwoma psami stanowi dla dzieci dodatkową atrakcję.

Twój haski- Wania zdziwiony- nie ucieknie od głaskających go dzieci?

Gdybym go odpięła ze smyczy, pewno pognałby w siną dal. Do dzieci jest przyzwyczajony, w towarzystwie drugiego psa czuje się pewnie.

W waszej psiej grupie-Hidekuti wtrąca- kto jest szefem?

Sprawa jest skomplikowana- Genia odpowiada- odpowiem wersetem z Księg Samuelowych:

Roz. XXIII 16. I wstał Jonathas, syn Saulów , i szedł do Dawida do lasu i posilił ręce jego w Bogu i rzekł mu:

Nie bój się ; bo cię nie najdzie ręka Saula, ojca mego a ty królować będziesz nad Izraelem , a ja będę wtóry po tobie : lecz i Saul, ojciec mój o tym wie.

Biada temu, co twardem sercem nie podziela

Czułych dusz życzeń, tęsknot i wesela,

Jak oto, co go wieki do miejsca przykuły,

Przy żywym zdroju leży głaz nieczuły —

Smutny obraz zdrętwiałej niemocą zawiści:

Że kiedy ziemia stroi się ockniona,

Nie może z zimnego łona

Wonnych uronić kwiatów i rozwinąć liści.

Słońce go do życia nigdy nie rozgrzeje.

Nie dla niego Bóg stworzył wiosnę i nadzieję! Tymon Zaborowski Na pierwszy dzień…

Lipiec 27 Czwartek Juli Natalii Lilii

Pierwsze Księgi Samuelowe, mówią dalej:

ROZDZIAŁ XXIV

  1. Oto dziś widziały oczy twoje, że mi cię Pan dał w rękę moję w jaskini: i myśliłem cię zabić, aleć przepuściło oko moje ; bom rzekł :

Nie ściągnę ręki na pana mego; bom rzekł:

Nie ściągnę ręki na pana mego ; bo jest pomazaniec Pański.

  1. I owszem , ojcze mój , obacz , i poznaj kraj płaszcza twego w ręce mojej: żeć , gdym urzynał koniec płaszcza twego , nie chciałem ściągnąć ręki mojej na cię. Poznaj a obacz żeć mniemasz w ręce mojej złości , ani nieprawości, anim zgrzeszył przeciw tobie: a ty godzisz na duszę moję, abyś ją odjął.

13. Niech rozsądzi Pan między mną a tobą, a niech krzywdy mojej pomści nad tobą: a ręka moja niech nie będzie na tobie.

 

 

 

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz