Ganhdi


Wiara

 

2016-03-09 Środa Franciszki Katarzyny Dominika

W dzisiejsze rozchmurzone południe w parku Hrabiny panuje gwar gawronów i wron , ludzi nie ma, ptaki obsiadły stuletnie i starsze drzewa, temperatur około 4,5 0 C, ciśnienie barometryczne 989 hPa, wilgotność 71%, wiatr wiejący z prędkością 15 km/h z kierunku wschodniego, nasze towarzystwo psiarzy podąża drogą w stronę zagajmika nad Mikośką.

Wczoraj jechałam tą gładką asfaltową drogą- Genia wspomina- wracałam od Hide, dał mi kilka fragmentów ze starych gazet. Jeden z nich dla Kolegi Ryszarda. Wania poczytaj w domu.

 

W niedzielę 26 sierpnia 1900 r. z inicjatywy Jana hr. Potockiego , właściciela zakładu zdrojowego w Rymanowie , odbyła się na pięknym i obszernym torze wyścigowym w Rymanowie przeglądowa wystawa , przeważnie koni włościańskich. Zgłosiło się 60 wystawców z 180 okazami. Piękne okazy odznaczone nagrodami po 40, 30 i 20 koron ; reszcie rozdano 10 po 10 koron. Dyplomy honorowe otrzymali: p.A.Ostaszewska za 7-letniego pełnej krwi araba, chowu W. hr. Dzieduszyckiego; stado Grabownica za 2,letnią klacz i pełnej krwi araba. Listy pochwalne: p. M. Gołaszewska za 5-letniego ogiera, p. Józef hr. Potocki za 3 klacze gniade. – Premiowane okazy prezentowano przed trybunami, które były przepełnione okolicznym obywatelstwem, i parterem zajętym przez wielki zastęp włościan z całej okolicy ziemi sanockiej. Wielkie zainteresowanie budziły wyścigi włościańskie, ułożone przez inicjatora wystawy. Do startu stanęło 20 włościan w strojach krakowskich, meta 2000 metrów; nagrody wynosiły 60, 40 i 20 koron. Zaaranżowano także i bieg myśliwski, w którym brali udział panowie i panie; Z Pań; hr. Romerowa, hr. Potocka, Wiktorowa Jachimska; z panów: hr. Romer, Władysław Wiktor z Synami, Andrzej   hr. Potocki,i St. Sławika. Bieg ten prowadził hr. Józef Potocki. Po wyścigach odbyło się korso ekwipaży, potem powrót doz zakładu i zwiedzanie zdroju kąpielowego , wieczorem wielki bal- Przeglądowa Wystawa przeważnie koni włościan, ze względów ekonomicznych podnosi i zachęca włościan do starannego chowu koni. Zapewniają, że inicjator wystawy p. J. hr Potocki , czyni starania aby wystawa rok rocznie mogła się odbywać; ostatnia odbyła się w 1897 r. Sporządzanie z Ojcem tych notatek dla znajomego redaktora z lwowskiej gazety było naszym pożegnaniem ze Zdrojem na ponad dziesięć lat.

Dziesięć przykazań Gandhiego /listopad 1931 r./

Gandhi ogłosił niedawno następujących dziesięć przykazań, rzucających ciekawe światło na postać hinduskiego „proroka”. Brzmią one następująco:

  1. Kochaj ludzi. 2. Bądź czysty. 3. Jedz, aby żyć. 4. Nie upijaj się, nie używaj trunków i narkotyków. 5. Wstrzymój się od posiadania wszelkich rzeczy dla siebie. 6. Trzymaj się prawa życiowego, ze chleb zdobywać trzeba w pocie czoła. 7. Sluż swoim sąsiadom. 8. Wierz w równość wszystkich ludzi. 9. Wierz w równość wszystkich wyznań na świecie. 10. Niczego się nie lękaj!
Reklamy
Opublikowano Gawędy, suplement | Otagowano , | 3 Komentarze

ZŁOTE GODY


KrystynaOna i On,  dzisiaj odznaczeni gwiazdą …

Punktualność jest grzecznością królów

LISTOPAD 2018 Piątek 30 Andrzeja Konstantyna

Szron pokrył resztki opadłych liści w parku Hrabiny, o poranku temperatura wynosiła nawet – 12 st.C …

SANYO DIGITAL CAMERA 19:00 Ach, działo się…

ben.jpg

Wieczorem w miłym gronie był wielki bal…

dsc06186.jpg

Taniec z Młodymi w tym dniu, na tej sali…ewax.jpgEwa i Zygmunt też Złoci…marta.jpg

Marta i Jędrzej

taniec

Spóźnieni  tańczyli z gracją…

 

 

 

GRUDZIEŃ 2018 Poniedziałek 3 Franciszka Ksawerego

 

Po nocnej mżawce i południowym ociepleniu nawet do 7 st. C, pod naszymi nogami pozostają,  rozmrożona ziemia, zgniłe liście. Powróciły na staw Hrabiny kolorowe kaczki, nasze psy biegają wokoło jakby poczuły wiosnę zimą.   –

W dniu klimatycznego ocieplenia – Hide zwraca się do stojących nad brzegiem stawu psiarzy a mianowicie Genię i Wanka – Onegdaj byłem a raczej bawiłem na spotkaniu Strzechy z Młodymi. Zabawa w opinii uczestników była udana,  dobroczynność wykazana. Wśród wielu różnych życzeń, Rodzina Kresowiaków napisała:

Tak wiele  radości przeżyliście razem tyle wrażeń i wzruszeń połączyło Was, wystarczyło  powiedzieć jedno słowo tak; aby razem być i szczęśliwie  żyć. Niech Wam razem radość  splata dzisiaj , jutro po wsze lata, w szczęściu życie niechaj mija zdrowie zawsze niech Wam sprzyja. W ten dzień radosny i miły przekazujemy życzenia najgorętsze co z serca płyną dla Was do spełnienia Marysia i Kazik oraz Dorocia.

 

Zabawa w uszczuplonym gronie trwała do godzin porannych…

Dzisiaj w dniu 7.12.2018 – czas podsumowania. Na uroczystość nie przybyli: –  zaproszeni Kresowianka, Pani Marysia, obłożnie chora, była myślami z nami.                           Podobnie jak Ania z niedysponowanym Karolem byli   z nami myślami. Kilka innych osób z powodów zdrowotnych ominę  przyjęcie. Przybyłym Biesiadnikom serdecznie gratulujemy punktualnego pojawienia się  i  rozpoczęcia świętowania  oraz wszystkim osobom dziękujemy za medykamenty  w imieniu potrzebujących chorych Dzieci z Hospicjum w Rzeszowie .

 

 

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz

Wystawa


Rocznica 100

Październik 2018 Czwartek 25 Darii Bonifacego

Trawa w parku Hrabiny pokryta grubą warstwą kolorowych liści, w godzinach południowych temperatura otoczenia waha się między 6 a 9 st. C, ciśnienie barometryczne 1000 hPa, wilgotność 75 %, z kierunków zmiennych wiatr wije z prędkością około 20 km/h, pochmurno.

Wczoraj była podobna pogoda- Hide rozpoczyna na powitanie towarzystwa Psiarzy zasiadających na ławce nad stawem- byłem na interesującej wystawie kolegi Lecha.. Zrobiłem kilka fotografii. Oglądnijcie, potem wymienimy uwagi.

SPORT

sport

urwany

Park-Busko Zdrój 1.11.2018

Opublikowano Gawędy | 2 Komentarze

Trembowla


Wrzesień Poniedziałek 17 Roberta Justyny

Wejście do parku Hrabiny jest utrudnione, w samo południe jest słonecznie  idziemy drogą asfaltową, temperatura około 22 st. C, lekki wiaterek z kierunku północnego,   przy ciśnieniu barometrycznym 995 hPa.

brama

park

Gospodarze wykombinowali- pyta Genia- zagrożenie ? Chyba przypomnienie- komentuje Wania- zawsze coś może spaść na głowę. Tamten wrzesień był dla Babci niespodzianką, znowu Turki pod Lwowem? Z czym teraz? Będą rabować?

Trembowlę trzeba przypomnieć. Nauki ciągle mało.

ławka gdzie?

Aż tutaj przybyli pewno jako browarnicy , wyrwali ławkę z fundamentu, wymienili na płyn ?

Babcia Maria widziała:

Nad niemi orzeł połyskuje biały!

1 głosy w twierdzy radosne zabrzmiały :

«Sobieski! — zbawca! Król nasz! Jan Sobieski!«

Zagrzmiało wielkie Sobieskiego imie!

Kto go niesłyszał, kto z poganów niezna ?

Dumny — uchodzisz przed nim Ibrahimie,

Jak ta z pod skały Trębowelskiej Gniezna.

I piękna sława Chrzanowskich jaśnieje,

I już Trębowli oblężonej dzieje

Na ziemi naszej są wyryte krwawo.

Ta ziemia — z kości naszych przodków święta,

W swoich wnętrznościach czuje i pamięta,

Jakie ich dzieci, mają do niej prawo.

 

DUMY PODOLSKIE T.Z.

wodotrysk

 

Opublikowano Gawędy | 1 komentarz

200


Rocznica

14 Sierpień 2018 Wtorek Maksymiliana Alfreda

W parku Hrabiny około południa temperatura w cieniu wynosi 28 st. C, przy słabym południowym wietrze i ciśnieniu 980 hPa – razem z Genią i Wanią spotykamy się bez naszych psów, zostały w chłodzie domu. Genia podaje: Na Kreszczatku Światowid pilnuje Placu w temperaturze około 30 st. C przy słabym południowym wietrze, warunki atmosferyczne Dębu Chrobrego w Brzuchowicach podobne.

Kijow 1018, Zbrucz 1818 i Liczkowce 2018 – Genia dodaje- wspominamy ?

Na specjalne wyróżnienie zasługują pomniki grobowe koło kościoła w Liczkowcach. Piękny jest zwłaszcza pomnik kamienny w postaci ostrosłupa , ujętego u podstawy w kielich kwiatu , z uchami wyrastający z prostokątnego postumentu, stojącego na stopniach. Na ścianie postumentu płaskorzeźbione emblematy rycerskie(pancerz, hełm, dzida), na samym szczycie ostrosłupa jakoby nasadzony hełm, a na nim krzyżyk. Napis ledwie czytelny głosi, iż pomnik  postawiony został ku pamięci kapitana W.P. , Michała Zaborowskiego , poległego pod Możajskiem 1812 r. w 28 r. życia. Jest to jeden z piękniejszych pomników naszego empiru. Inny pomnik głosi iż w 1818 r. pochowany został w kościele Jan Szeptycki, jenerał adiutant W.P. , dziedzic Liczkowiec. Na cmentarzu obok kościoła zwraca uwagę pomnik na grobie poety Tymona Zaborowskiego w postaci kamiennego krzyża z Chrystusem pod nim herb a z trzech stron postumentu napisy z datą śmierci 20 marca 1828 r. Obok dwie 2 m. wysokości urny kamienne z uchami w postaci głów wolich i wieńcem, na grobie ojca i matki poety tudzież trzecia mniejsza nad grobem jego stryja oraz słup strzaskany , poświęcony przez brata Konstantego rodzicom i stryjowi.

Wincenty Leon Szeptycki

Takim też był jenerał Wincenty Leon Szeptycki, bohater niniejszej opowieści. Potomek starożytnej rodziny szlacheckiej , od wieków osiadłej na Rusi, której członkowie w dziejach cerkwi unickiej znakomitą odegrali rolę i senatorskie piastowali godności, ujrzał światło dzienne w Liczkowcach, na Podolu piątego kwietnia roku 1783. Ojcem jego był Jan rodzice Szeptycki, pan na Liczkowcach i Trybuchowcach, chorąży i namiestnik kawaleryi narodowej, póżniej jenerał-adjutant Jego Królewskiej Mci, matką Maryanna z Wielkiego Bobrowa, Bobrowska. O dziecinnych latach jenerała szczupłe doszły nas wiadomości. Wiemy tylko, iż miał siostrę Julianę, zaślubioną póżniej Stefanowi Zaborowskiemu, a matką znanego poety, Tymona, oraz , że odumarli oboje rodzeństwo we wczesnym bardzo wieku. Wychowanie – jak się wyrazili współcześni biografowie Szeptyckiego- zawdzięczał on prawie jednej naturze, która go obdarzyła żywością umysłu, złączoną z łagodnością, a zarazem wielką stałością w przedsięwzięciach, w dowód, że dwie sprzeczności moggą być połączone…” Osiadłszy na roli we wsi dziedzicznej, Jakubowicach pod Lublinem, poświęcał się zrazu gospodarstwu. Ówczesna Galicya zachodnia, zwana także nową, celem odróżnienia od dawnego zaboru, obejmowała sześć cyrkułów : krakowski, kielecki, sandomierski, bialski, koniecki i lubelski, w których biurokracja austriacka gospodarzyła najfatalniej na świecie. Rząd cesarski nie przyczyniał się w niczym do ekonomicznego podniesienia świeżo pozyskanej prowincji.

Sprzedano za bezcen dobra narodowe, wycofano z obiegu złotą monetę, zastępując ją miedzią, oraz banknotami . Słowem administracja tej części kraju nie przyniosła korzyści ani rządzącym ani rządzonym. Nie obeszło się też bez prześladowań, ludności polskiej ze strony urzędników, których dobór bardzo wiele pod każdym względem pozostawiał do życzenia. Co dziwniejsza, znaleźli się, acz bardzo nieliczni, Polacy, którzy z radością powitali nowych panów kraju. Do takich, zdaje się wyjątków należał Sierakowski, naczelnik obwodu lubelskiego, głoszący publicznie, że gdyby wiedział, że posiada w sobie choćby jedną żyłę polską, toby ją sobie kazał wypruć. Natomiast Niemcy w tej części kraju osiedleni, ich synowie oraz córki spolaczyli się nader szybko. Wielu synów urzędników cesarskich służyło w armii Księstwa Warszawskiego.

Nie dziw przeto, iż młody Szeptycki zasłyszawszy o formowaniu wojska w Warszawie, podążył co rychlej pod narodowe znaki. Zabrawszy kilkunastu domowników, rzucił majątek, dający mu byt dostatni i mimo pościgu straży granicznej przekroczył szczęśliwie kordon, by udać się do stolicy młodziuchnego Księstwa. Warszawa, cicha dotychczas i opustoszała chwilowo rezydencja Prus Południowych, przedstawiała widok ruchliwego obozowiska.             Z pospolitego ruszenia, wśród którego celowały marsową postawą oddziały Sieradzan i Kaliszan, formowano regularne pułki jazdy. Tworzyły się legie piechoty z rekruta nowozaciężnego, z jeńców zabranych pod Jeną, z weteranów legionów włoskich, którzy radzi byli złożyć kości na ziemi ojczystej. Mimo znacznych ciężarów, połączonych z utrzymywanie armii francuskiej, duch ofiarności publicznej zdawał się wzrastać z każdym niemal dniem. Za przykładem zacnego Wybickiego, który na pomnożenie wojska oddał całą swą gotowiznę, posypały się hojne ofiary Radolińskiego, Kuczyńskiego, Skórzewskich, Sułkowskich, Melżyńskich, frmujących własnym kosztem nowe pułki. Nie brakło więc ochotników i pieniędzy, ale nie dostawało oficerów, w braku których niższe stopnie oficerskie powierzano młodzieży ziemiańskiej, jako obeznanej od dziecka z bronią i z koniem, a przytem posiadającej pewien stopien ogólnego wykształcenia.

Szeptyckiemu dawano patent porucznikowski do jednego z świeżo powstałych pułków, ale młodzieniec pragnąc nabyć w krótszym czasie doświadczenia bojowego, przyjął rangę podporucznika w lekkokonnym, polskim pułku gwardyi Napoleona I. i otrzymał odnośną nominację w dniu dwunastym czerwca 1807 r.

Słów kilka należy poświęcić historyi tego pułku, liczącego w swych szeregach kwiat młodzieży całej Polski. Formacyę lekkokonnego pułku polskiego gwardyi postanowiono w głównej kwaterze cesarskiej w Finkelstein, w dniu szóstego kwietnia t. r. z wyrażnem zastrzeżeniem, ze wstęp do korpusu szwoleżerów dozwolony był w pierwszej linii właścicielom nieruchomości, lub też ich synom, między osiemnastym a czterdziestym rokiem życia. Ochotnicy winni się byli zaopatrzyć własnym kosztem w konia, w mundur, oraz w kompletny rynsztunek na wzór konnych strzelców gwardyi, ulubionego pułku Napoleona, utworzonego z dawnych jego guidów. Puk ten- jak to słusznie zauważył jenerał Załuski – miał tworzyć rodzaj reprezentacji narodowej przy osobie cesarskiej, a składała go nie tylko młodzież, rozpoczynająca zawód wojskowy, ale służyli w nim także żołnierze dawniejsi. Ponieważ ziemianie nie mogli dostarczyć pełnej liczby ochotników, przeto rząd Księstwa warszawskiego otworzył szeregi pułku także dla nie szlachty. Tak więc obok Radziwiłłów, Gedroyców i Szeptyckich służyli w szwoleżerach też mieszczanie, jak młody Kiliński, lub Koch.

Fragmet pisownia oryginalna : wg Pepłowski Stanisław Schnür WINCENTY SZEPTYCKI                       

 

 

festpark.jpg

Tymczasem  w niedzielę na trawniku przed dworkiem Chłapowskiej trwa zabawa

szeptycki jenerałszeptycki jenerał

 

Brzuchowice

DĄB

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz

Nawrót


Temperatura około -15,5C

 

20:45 2016 Styczeń 03 Niedziela- Danuty, Genowefa, Arleta,

Konfucjusz: Pozbądź się, arogancji, pożądliwości

Pozbądź się, schlebiania, ambicji-nie będą ci przeszkadzać w osiągnięciu celu.

Wschodni wiatr o sile około 20km/h powoduje, że w parku Hrabiny odczuwalna temperatura sięga -25,5C. Psy pozostały w domu. Stali bywalcy parku. Genia, Wania, udali nie na tradycyjną ławkę lecz schronili się pod daszkiem domku myśliwskiego. 

Budowa instalacji – Hidekuti nawiązuje do rozpoczętej kilka dni wcześniej dyskusji- budowa urządzeń przemysłowych, architektonicznych czy innych, wymaga przede wszystkim długotrwałego przygotowania, dysponowania wykwalifikowaną kadrą, szczególnie w zakresie projektowanej budowy. Osiągnięcie zamierzonego celu może się odwlec jak wskazują niektóre przedsięwzięcia na kilka dziesiątków lat. Przyczynami tego w większości przypadków był brak kompetentnych ludzi. W przypadku odbudowy istniejących instalacji osiągniecie zakładanego celu, że względu istniejący fundament w postaci zebranego doświadczenia w okresie użytkowania dobrego czy złego rokuje szybsze i pełniejsze osiągniecie zakładanego celu? Konfucjusz radzi?

przebud.jpg

przebudowa

Zabieramy się w odwiedziny do cieplutko ogrzewane Sali, gdzie pprzymusowo przebywa Hidekuti. Jaki mamy rok? Dwa tysiące piętnasty. Ile ma lat? Urodził się w czterdziestym drugim. Kto jest prezydentem? Duda. Ile jest sto siedem minus trzynaście? Nie wiem. Takie i podobne pytania i odpowiedzi zadawane przez Nadającego , spowodowały zamkniecie Hidekutiego. Szpitalna czwórka, Antoni lat 93- poważnie niedomagajacy, Wit lat 7 7- – niedomagając,rzadko mówiący Mikołaj lat 86-mówiący i Najmłodszy lat 73, mogła tylko przez okno na czwartym piętrze zadziwiać się skrzącymi w słońcu igilkami zamarzniętej wilgoci. Mikołaj przybył dzisiaj, przypadek, to czy wskazówka dla mnie, z miejscowości kończącej się na Zaborowski. Rodzina Zaborowskich z Liczkowiec stanowi istotny filar zapoznawanych przez mnie dziejów ludzi zamieszkujących miedzy Zbruczem a Sanem. –

 

W samo południe, wzdłuż otwartych drzwi od naszej sali przechodzą kobiety, mężczyźni i dzieci w różnym wieku, o twarzach smutnych, kontrastuje to twarzami zachowaniem Pan l Panów Opieki, uśmiechniętych, pogodnych, spełniających każda prośbę Podopiecznych. Można porównać do serialowego Szpitala w Leśnej Polanie. Czy było coś –Genia zaciekawiona- negatywnego? Rady osób- Hitekuti- życzliwych, bywają czasem irytujące, chociaż udzielane w dobrej wierze.

29 lipiec 2018 Niedziela 16:55 temperatura 32 st. C, bezwietrznie.

Nawrót

Około południa do bólu gardła i spływającego płynu z nosa dołączyło się coraz słabsze widzenie lewej strony oka i opadanie powieki.

Jestem znów w szpitalu, procedura podobna jak za pierwszym razem. Po trzech godzinach badań przewieziony do Sali nr 1 na czwartym piętrze. Dostawione jako szóste łóżko, obok drzwi wejściowych. Po przeciwległej stronie, naprzeciw mojego łózka pan Guzniar z Krasnego, sześćdziesięciolatek, generał tak tytułowany przez niektóre panie medyczki.

W czasie wizytacji komisji ordynatora. Przenosimy pana- pan Doktor- na oddział rehabilitacji.

A potem- pan G .- na zsyp. Ubawiło to wszystkie osoby z komisji.

 

Sąsiad na lewym łóżku pan Kakinowski 83 lata, przypadłość podobna do mojej. Urodzony w Ustrzykach Dolnych. Przeżył pobyt sowietów i napady banderowców. Dyscyplina u ruskich- mówi osiemdziesięciolatek – była surowa. W wykopali głęboką ziemiankę, przykryli odchylaną pokrywą i zamknęli w niej porucznika za karę. Wyciągnęli z ziemianki i wyrok był natychmiastowy, rozstrzelanie. Wyciągniętego, postawili nad dołem. Rozkaz: rozbieraj mundur !   Zdjął bluzę. Pasa nie zdejmie- zapowiedział. To go uratowało, w pasie nie można rozstrzelać.

Pod drzewami stało uwiązanych 16 koni, nadleciał samolot i serią z broni maszynowej powalił wszystkie.

Przed nalotami chowaliśmy się w piwnicy. W sąsiednim domu bomba przebiła strop piwnicy i wybuchła w środku, ofiar nie było.

Pan Kakinowski z diagnozą wykrywającą migotanie przedsionków i zaćmę w lewym oko opuścił szpital dnia 4 sierpnia 2018.

Pana Anglika odwiedziła zona i brat, ochrzaniali go w języku ojczystym czyli polskim. Chyba zrozumiał, przemówił: leź, nie ruszaj się. Tak ostro zrugał sąsiada z łóżka obok. Po popołudniu : Zaraz cię zablokuje nie ruszaj się, k…do monitorowanego pacjenta…Nasz język!

5 sierpnia 2018 Niedziela

W nocy przybył Nowy pacjent, Władysław lat 82 nie chodzący, słabo mówiący. Jest nas na Sali czterech.

Herodot z Harkarnasu   Dzieje ludzkości /moje słuchanie// –Dla człowieka chcącego przetrwać wiele religii wschodu ma wspólny mianownik: Pokora.

Mimo ze dzisiaj niedziela panie opiekunki wymieniają z rana pościel na Łózkach pacjentów. Panie pielęgniarki dawkują leki. Inne osoby podają posiłki, jeszcze inne karmią niedołężnych chorych. Odwiedza nas też pani Doktor, dopytuje o samopoczucie.

15:24 glikemia 50 drugi pomiar 46

Miód, chleb, zółty ser, kiełbasa, banan, jabłko, pomidor, czekolada

Przywieziono pana Szpunara, jest komplet w Sali czyli 5 osób płci męskiej.

16:45 pomiar 296…

I tak na przemian, góra dół- pomiary niewiele mówią.

 

Tymon Zaborowski – poemat rycerski 

Już Polacy, od siedzib ojczystych odlegli, odparli wojska

ruskie i Kijów obiegli; Chrobry z nimi podstąpił aż pod miasta

wały; zewsząd wokoło niego lasy spis błyszczały, dachy z tarcz

kryły wojska, a strzał gęste chmury, spadały na sterczące Rusinami

mury. O kopę staj od walów obóz roztoczony, pól odłogiem le-­

żących osłaniał zagony; w nim spoczywała z wojskiem w rycerskich

namiotach WŚCIEKŁOŚĆ na wyostrzonych pałaszach i grotach.

… z wieczności cuda mi opowie? Jakże wydobyć zdołam z ciemnych wieków

łona, wasze rycerskie dzieła i nawet imiona? łona, wasze rycerskie dzieła i nawet imiona?

O miłości Ojczyzny! nałogu Sarmaty! Ty, coś mi z życiem

dana i wzmogłaś się iz laty, ty w nieścignionym locie, którym się

wzbijały, dusze moich Naddziadów do nadludzkiej chwały, por-­

wawszy moje myśli w tych wieków noc ciemną, w te czasy boha-

tyrskie przeniesiesz się ze mną i wystawisz mi w duchu męskiej

Ich prostoty, Ich odwagę szlachetną, Ich rycerskie cnoty.

Wy, godne ich potomki, wy, których mogiły, tyle niw cu-­

dzoziemskich i własnych okryły! O Ty, którego zwłoki w nurtach

nieprzyjaznych, wody toczyły może po słupach żelaznych! Ty,

któremu święcimy marmury i kruszce! I Ty, Kościuszko święty!

wy, wierni Kościuszce, coście kreślili mieczem i ślady krwawemi,

imię Polski i Jego naokoło ziemi, wzywam was, nieodrodnych wnu-­

ków i następców Skubów, Jaxów, Toporów, Nałęczów, Jastrzęb-­

ców! Którym, jako dziedzicom i nazwisk i chwały, Ich ziemie, Ich

Dzielni wojska dowódcy i bohatyrowie! któż waszej waleczne

grobowce, Ich cnoty zostały, którzy ich do ostatniej broniliście

doby! — Otoczcie mnie, powstańcie, rzućcie wasze groby, cienie

naszych współbraci, lub Ojców, lub Stryjów, ogarnijcie mnie sobą,

wiedźcie mnie pod Kijów, ogniem niezgasłym w grobach zapalcie

mi duszę, niechaj popioły naszych Naddziadów poruszę, abymlał Ich dzieła głosić moim ziomkom, godnym następcom waszym,

godnym Ich potomkom.

Już okryte wojskami pola Rusi żyzne; niezmierną pod Ki-­

jowem zaległy płaszczyznę, tłumy wojsk i dzid stosy śmiertelnie

błyszczące, i jak żagle rozdętych namiotów tysiące. Namiot kró-­

lewski wyżej nad wszystkie wzniesiony; ze wszech stron w dłu-­

gich fałdach spuszczane zasłony, ściągniomo na utkwionej wśród

Namiotu spisie, zszyte zaiś skóry wilcze, niedźwiedzie i rysie, chro-­

nią obszerne wnętrze od wichrów i słoty, wnętrze strojne płótna­

mi przecudnej roboty, które ściany Namiotu zdobiąc aż do ziemi,

jaśnieją dziełmi w kraju na jznakomitszemi: nad samem łożem*

Króla ku zachodniej stronie, wyszyty orzeł biały w złocistej koro-­

nie, leci z rozłożonemi skrzydły ponad Kraków; widać Króla

wśród grona przedniejszych Polaków, lud, rycerstwo i gmachy

i świątynie miasta: na przeciwnej wyszyto stronie wybór Piasta,

widać jezioro Gopło i wnętrze Kruszwicy, lud wiejski zgromadzo-­

ny z całej okolicy, wojsko, orszaki mieszczanie i Posłów Narodu:

dalej pod domem swoim i przy kadziach miodu, siedzi Piast obok

żony otoczony dziećmi; blask wielkości jasnego czoła jego nie ćmi;

okrzykuje go swoim Księciem lud wesoły; trzymają zaś w pobliżu­

…napawają konie i pasą po łanach.

Gdy Chrobry pod marami, wśród książęcej straży na mie­

czu ich zasługi i męstwo ich waży, biegnie Ratuld i wiola, wzno­

sząc pałasz krwawy: „Zwyciężyliśmy, Królu, zabraliśmy nawy! —

Ledwo słońce w połowie swego było biegu, trzydzieści czółen ru­

skich przybiło do brzegu; wysypały się wojska z wszystkich ra­

zem prumów; nie mogliśmy na brzegu powstrzymać ich tłumów,

nacierali i oni i my naprzemiany, gdy wtem przypada jakiś Boha-

tyr nieznany, i kiedy wzrok wodzimy po zbrojach rycerza, jak

błyskawica w tłumy jego miecz uderza, szczęka po zbrojach ru­

skich i po tarczach zgrzyta; naprzemiany, to trzonkiem długiego

dziryta roztrąca, łamie, tłucze i dzidy i miecze, to je pałaszem

rąbie, druzgota i siecze; a tak wodzów obala i wojsko rozprasza.

Część ginie pod ciosami dzidy lub pałasza, drudzy się nam pod­

dają, reszta tonie w wodzie i bez oporu próżne zostawia nam ło­

dzie”. To rzekłszy młody Ratuld cofnął się do szyków, gdy wtem

Rycerz nieznany w gronie wojowników przybliża się i szyszak swój

zdejmując z głowy, do swego Króla temi odzywa się słowy: „Nie

taję Ci się, Panie, gdyż nie mam powodu wyrzekać się nazwiska mo­…

 

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz

Oczekiwanie


SANYO DIGITAL CAMERAPani Maria W parku Hrabiny, wczoraj wieczorem, po kilkudziesięciu dniach upalnych, powiało chłodnym wiatrem północnym obniżającym temperaturę do nawet 12 st. C.

Po jednej z ławek pozostały rozrzucone kostki, na fundamencie innej ślady wandali…

W niedzielnych godzinach porannych, dzisiaj 1 lipca 2018 stan na froncie ławkowym bez istotnych zmian…-Genia przywołuje przypowieść :Prostuj ścieżki swoje nogom twoim, a wszystkie drogi  twoje będą zmocnione. ..

maluch

Tam w wodzie, być może  znajdziesz:

Pani Maria pisała…Wreszcie Tymonowe Liczkowce. Wioska rozsypana nad leniwie cieknącym Zbruczem, kościół w niej (i grota z gipsową Madonną), cmentarzyk bluszczem porośnięty, sad przy nim. Na grobach jak w preromantycznej dumie powalone krzyże i kolumny, mchem porośnięte napisy, wszechobecne jeżyny i powoje. Wśród nich, w surowej zgodzie śmierci – w grzecznym familijnym sąsiedztwie: Tymon – syn niesforny, despotyczna matka i ojciec ze spłowiałego portretu. To wszystko.

Zaborowski? był tu taki – oświadczył niechętnie. Samobójca. Rodzina niepoślednia, ale cóż, wymarli dawno, parafii nie wyposażyli, a tu okolica biedna. […]. Ziemia tu chyba przeklęta – ciągnął. – A taka piękna, taka urodzajna, taka zdawałoby się człowiekowi przychylna… Przeszli tędy Tatarzy, Turcy, Czarny Szlak, Kamieniec stąd niedaleko. A raczej: był niedaleko, bo dzisiaj ni dojść ni dojechać. Nie ominęła ludzi tutejszych żadna zaraza, żadne pohańbienie. Taki już los. Za mojej pamięci tędy szła linia frontu, okopy przecięły cmentarz. Stary cmentarz, o tam… Konstanty, dlatego mówię ocalał, wcześniej wyjechał…

Liczkowce, wieś nad Zbruczem zaistniała w twórczości Tymona Zaborowskiego nie tylko w postaci pisanych utworów ale też ukształtowanego z miejscowej skały słupa nazwanego póżniej niektórych badaczy Światowidem. W sierpniu 1998 roku minęło 150 lat od wydobycia tego monumentu, Gabriel Leńczyk, korzystający ze spuścizny archiwalnej i częściowo rękopiśmiennej po zmarłym w 1955 roku doc. Tadeuszu Reymanie, któremu nie udało się zrealizować zamiaru uczczenia w 1948 roku dziełem ilustrowanym wynikami badań i szkicami, z żniej okazji setnej rocznicy odkrycia posągu . Z informacji przekazanych przez G. Leńczyka dowiadujemy się ponadto, że T. Reyman dysponował również materiałami zgromadzonymi przez zmarłego w 1937 roku prof. Włodzimierza Demetrykiewicza.

Współcześnie, dwieście lat później a od półwiecza, po ogłoszeniu fundamentalnych opracowań pióra Gabriela Leńczyka i Rudolfa Kozłowskiego, trwa okres względ­nej przewagi opinii przychylnych dla wiarygodności „idola”. Dzisiaj dość powszechnie uznaje się statuę za relikt pogańskiego świata dawnych Słowian. Czy poglądy konkurencyjne całkiem utraciły swoją prawomocność? To pytanie zawsze warto stawiać od nowa.

 

 

 

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz

majowe lato


skutek.jpgskgaz.jpg

ROZGRZANE MURY, roboty zatrzymane.

Poranek od kilku dni chłodniejszy, temperatura około 16 st. C

6 czerwiec 2018 Środa  Norberta Bogumiła

Majowe lato trwa-Genia powtarza zasłyszaną opinię- nasze psy nie chcą wychodzić z chłodnych pomieszczeń domowych.    W maju temperatury nawet tutaj w parku sięgały 30 st. C.  Wczoraj w upale gałęzie tego drzewa nie wytrzymały. Trzeba było ciąć. Przyjechali fachowcy. Od jutra- Wania przerywa monolog- znów mają być upalne dni. „Dziadek” wspomina tamten upalny czerwiec.

W niedzielę 26 czerwca 1914 roku we wczesnych godzinach popołudniowych byliśmy z bratem na kawie w kasynie miejskim przy Akademickiej i tu nagle przez okna widzimy ze środkiem ulicy polskiego miasta Lwowa rozpoczyna się pochód kilkutysięczny różnych grup młodzieży, dziewcząt i chłopów ruskich w odświętnych strojach w wojskowym porządku. Odbywa się to przy dźwiękach wojskowych i cywilnych orkiestr , grających jakieś marsze oparte na motywach ludowych pieśni ruskich, jak „Nechody Hryciu na weczernyciu”, kołomyjki i kozaki.

Chłopi i młodzież uzbrojeni w karabiny wojskowe austryjackie, w manlichery i broń przyboczną, lub w zwykłe pałki a między nimi postępowali jako komendanci podoficerowie i żołnierze austryjaccy w mundurach. Wszyscy mieli wstęgi niebiesko- żółte lub kokardy tego koloru przypięte do czapek, serdaków i kożuchów. Pochód udawał się do parku Stryjskiego , gdzie odbywała się rewia w obecności komendantury miasta i namiestnika na wyraźny rozkaz z Wiednia.

Około godziny czwartej po południu w kasynie miejskim gruchnęła wiadomość podawana z ust do ust arcyksiążę Ferdynand z małżonką zabici strzałami z rewolweru przez spiskowców serbskich w chwili , kiedy po uroczystym przyjęciu na ratuszu w Sarajewie wracali automobilem zatłoczone publicznością ulice. Sprawcy zostali ujęci/ wiadomość do namiestnictwa dotarła około 2 godziny ale utrzymywano ją w tajemnicy oby nie zakłócić pochodu i rewii ruskiej/.

Szybko następowały lipcowe i sierpniowe wypadki. Szczególnie ostatnie dni sierpnia kiedy przez ulice miasta przewaliła się istna wędrówka ludów. Od 26 sierpnia 1914 roku zdumiewająca była karność setek tysięcy żołnierzy w przemarszu przez ulice Lwowa odchodzących na tyły. Początkowo ogół ludności nie mógł uwierzyć w to ze miasto jest pozbawione obrony. Panika wybuchła w ostatnich dniach sierpnia po opuszczeniu miasta przez marszałka, Wydział Krajowy i inne władze. Dnia 3 września 1914 roku obok naszego mieszkania na ulicy Zielonej zobaczyliśmy wjeżdżający pierwszy konny patrol pod wodzą oficera. Jechali w stronę do ratusza , gdzie około godziny 11 rano rosyjski kapitan sztabowy stanął przed Radą miejską ich i obywatelami stolicy odczytując im zawiadomienie komendanta wojsk rosyjskich von Rodego o zajęciu miasta. Mundurowych Rosjan widywałem na ulicach stolicy do 30 maja 1915 roku do chwili objęcia posady pomocnika palacza na parowozie wojskowego pociągu wyjeżdżającego ze Lwowa na wschód. W kasynie miejskim we Lwowie byłem po moim powrocie dopiero w czerwcu 1921 roku .

Sewczenkowski zlot ruskich Sokołów i Siczy odbył się w ciągu dwu dni ubiegłych we Lwowie . Inaugurujący koncert , urządzony w sobotę wieczorem , wypełnił szczelnie salę pałacu sportowego . przemawiali poseł dr Trylowski , p. Huzar i prof. Beberski , witając zebranych imieniem Siczy , Sportowego Towarzystwa „Ukraina” i ruskiego Sokóła-Macierzy. Po przemówieniach rozpoczął się koncert . Na koncercie był obecny JE. Pan Namiestnik Korytowski i przysłuchiwał się bogatemu programowi koncertowemu, w którym wzięły udział chóry „Bojana” i „Bandurzysty”. Utwory Szewcenki deklamował p.Lepki, spiewał znany artysta operowy Męciński.

W niedzielę rano ruszył z placu ćwiczeń na wzgórzu Stryjskim przez ulice miasta pochód Sokołów, Siczy i barwnie przybranych w stroje narodowe dziewcząt wiejskich, przy dzwiękach wielu orkiestr, przeważnie wiejskich. O godzinie 4 po południu na boisku ruskiego Sokoła –Macierzy rozpoczęły się ćwiczenia zlotowe około 400 wiejskich Sokołów i Siczowników , oklaskiwane gorąco przez tłumnie zgromadzoną publiczność. Przybył tutaj również JE. Pan Namiestnik Korrytowski w towarzystwie JE. komendanta korpusu Kollossvaryego i powitany przez grono posłów ruskich zasiadł loży , skąd z zajęciem przyglądał się czas jakiś wykonywanym na boisku ewolucjom.

O godzinie 8 wieczorem przeważna część drużyn sokolich i siczowych zamiejscowych udała się na dworzec kolejowy . Około godziny 10 w nocy rozpoczął się w pałacu sportowym komers, którego uczestnicy przemówienia prof. Boberskiego , poświęconego tragicznej mierci Najd. Arcyksięcia Franciszka Ferdynarda i Jego Małżonki . Z kolei nastąpiły dalsze mowy. Na znak załoby usunięto z programu komersu produkcje orkiestralne i śpiew chóru”Bandurzysty”, odwołano również ćwiczenia zlotowe , projektowane na poniedziałek.

Gazeta Lwowska .1914, nr 146

 

 

Opublikowano Gawędy | Dodaj komentarz