suplement3

Rozdział 5-

Opowiadania dozorowe

Ernest Niżałkowski

30 marca 2013 w Domu Polskim obchodzono 99 urodziny nestora kőbányskiej Polonii, a jednocześnie najstarszego członka dwóch polonijnych organizacji Stowarzyszenia Katolików Polskich na Węgrzech p.w. św. Wojciecha i Polskiego Stowarzyszenia Kulturalnego im. J.Bema na Węgrzech Pana Ernesta Niżałkowskiego. Prezesi obu organizacji złożyli Jubilatowi życzenia, przybyli też przedstawiciele Samorządu X dzielnicy i Samorządu Narodowości Polskiej na Kőbánya, młodsi koledzy Pana Ernesta. Były gratulacje, kwiaty, ogromny tort i miła atmosfera.

12 listopada 2014 na budapeszteńskim cmentarzu Rákoskeresztúr przedstawiciele Ambasady RP w Budapeszcie i środowisk polonijnych na Węgrzech pożegnali Ernesta Niżałowskiego, nestora tutejszej Polonii. Zmarł 17 października 2014 w wieku 99 lat.

Adam  Nadachowski

16 sierpień 2013 Piątek- Rocha, Joachima

Południowa temperatura 23,50 C, słonecznie i prawie bezwietrznie

Dzisiejsze spotkanie w imieniny patrona Św. Rocha, odbywamy obok ocalałej kapliczki z jego rzeźbą, która kiedyś wieńczyła ogrodzenie i bramę parku Hrabiny. Cała nasza trójka: Genia, Wania i Hidekuti a nawet towarzyszące nam psy są wsłuchani w opowiadanie Adama.

Wczoraj rano- kontynuuje Adam- w pryzmie gruzów pozostawionej przez pracowników obok remontowanego dworku znalazłem fragment gazety „Ilustracja Polska” nr 31 z 1 sierpnia 1902r. Wtedy jeszcze nie miałem więcej niż pięćdziesiąt lat i treść artykułu, utkwiła mi w głowie jako bardzo ważne wydarzenie z mojej młodości.

Adam z kieszeni bluzy wyjmuje pomięty skrawek gazety- popatrzcie zostały tytuł i moja fotografia. Resztę artykułu mogę Wam podyktować z pamięci, a tak redaktor napisał:

Byli to przeważnie ludzie nie muzykalni, a jednak snadnie zrozumieli, ze muzyka i pieśń to jest czynnik potężny w życiu narodowem. Towarzystwo poczęło dzielnie się rozwijać w myśl tej idei założycieli: Cholowskiego, Jedliczka, Kratochwila i Wychowskiego i dziś w 25-leciu swej pracy pięknych zaiste doczekało się owoców. Uwieńczeniem tej pracy, pełnej mozołów, było wybudowanie własnego gmachu. Pierwszy prezes Towarzystwa, p. Bolesław Szamcit, pieścił od dawna myśl budowy własnego domu, kiedy jednak na wydziale w r. 1887 z nią wystąpił, wyśmiano go po prostu. Znalazł się jednak drugi idealista, p. Józef Łapicki, inżynier kolejowy, który zuchwały pomysł Szamcita podjął i z uporem człowieka, wierzącego w możliwość ukochanej idei, wspólnie z prezesem „Moniuszków” szczęśliwie do skutku przyprowadził. Inicjatorowie pomysłu śmiałego tak wierzyli głęboko w realność swego projektu, ze nie namyślając się długo, rozpoczęli akcję składkową na wielką skalę. Sami dali początek, złożywszy na książeczkę kasy oszczędnościowej po 20 centów. Książeczka nosiła napis: „Kazimierz Węgielny”. Z 40 centów powstał wkrótce setki złotych reńskich, po trzech latach zaś fundusz budowy wynosił domu już 4.800 złr. Od miasta dostano kawałeczek gruntu pod budowę i rozpisano konkurs na projekt gmachu. Pierwszą nagrodę zyskał projekt pod godłem ”Lirnik”, którego autorem był nieznany nikomu architekt, Witold Miłkowski. Jak się pokazało, był to nie kto inny, tylko Józef Łapicki. W r. 1891 stanął gmach gotowy. Pierwszym dyrektorem artystycznym Towarzystwa muzycznego był p. Michał Biernacki, znakomity artysta i kompozytor. Założono szkołę muzyczną, która zyskała sobie poważne w kraju stanowisko, uprawiano muzykę w sposób umiejętny. P. Biernacki po kilkunastu latach pobytu w Stanisławowie, zapragnął wystąpić na szersza arenę i w r. 1897 przeniósł się do Warszawy. Towarzystwo powierzyło posadę dyrektora artystycznego p. Henrykowi Zegarkowskiemu, który zorganizował wyborne w Towarzystwie chóry i prowadził szkołę w wytkniętym kierunku dalej. Po dwóch latach opuścił jednak Stanisławów, przenosząc się na posadę rządową w jednym z seminariów nauczycielskich. Obecnie Towarzystwo muzyczne imienia Moniuszki nie posiada kierownika artystycznego zawodowego. Szkołę prowadzą amatorzy i płatne siły nauczycielskie. Towarzystwo jednak nie zaniedbuje się w rozwoju, urządza wieczorki, koncerty i przedstawienia z powodzeniem i uprawia sztukę z zamiłowaniem wytwornego dyletanta.                                                                                                                               Gospodarka Wydziału, obecnie urzędującego, jest skrzętna i doprowadziła interesy Towarzystwa do pewnej równowagi. Gmach przedstawiający wartość 90.000 złr., obciążony jest długami hipotecznymi w kwocie 56.000 złr. Usiłowania Wydziału obecnego zmierzają do oczyszczenia zupełnego Towarzystwa z długów, co też powoli się dzieje. W niedzielę 20 kwietnia br. święciło to nasze Towarzystwo ćwierćwiekowe gody. Po mszy świętej dziękczynnej w farze odbył się w sali teatralnej „poranek uroczysty”, w którym wzięły udział chóry Towarzystwa i orkiestra 24 p.p. Chór pod batutą p. Müllera; amatora, zajmującego się gorliwie Towarzystwem, odśpiewał kantatę Galla, orkiestra zaś wykonała prześlicznie uwerturę i poloneza Moniuszki, poczem prezes Towarzystwa, p. Adam Nadachowski opowiedział pokrótce dzieje ”Moniuszków”, wyrażając nadzieję, ze pieśń polska, przez nasze Towarzystwo pielęgnowana , będzie nas do pracy dla Ojczyzny , jej sławy i przyszłości jasnej zagrzewała i krzepiła. Wieczorem odbyło się uroczyste przedstawienie, w którego program weszły „Bajki” Moniuszki i „Verbum nobile” Moniuszki. Przedstawienie poszło bardzo gładko. Grali i śpiewali amatorzy: pani Blautowa, pp.Matoga, Golejewski i Sokulski oraz artysta opery lwowskiej, p. Ludwig. Miało się zadowolenie artystyczne z przedstawienia znaczne, a to już wiele.                                                                   Miejmy nadzieję, ze uroczystość onegdajsza będzie dla Towarzystwa im. Moniuszki podnietą i zachętą do dalszej pracy na polu muzyki narodowej, a uznanie, jakie publiczność inicjatorom jej złożyła – niech będzie

skromną nagrodą za poniesione ich trudy i usiłowania.

 

Reklamy